Kazimierz Łyszczyński – spłonął, bo zapalał światło rozumu

Rzeczpospolita Obojga Narodów znana była ze swej tolerancji. W Europie mówiło się o niej – „kraj bez stosów”. I faktycznie, w czasach nowożytnych „innowiercy” – czy to protestanci, czy Żydzi – nigdy nie musieli masowo opuszczać kraju. Nikt nie nikomu nie zabraniał wyznawania własnej wiary, a nasza historia tamtego okresu nie doczekała się przypadku zbiorowych mordów, czy krwawych wojen religijnych.

A jednak – efektowne zabójstwo „niewiernego” miało miejsce także i w pozornie, jak widać, tolerancyjnej Rzeczpospolitej. 30 marca 1689 Kazimierz Łyszczyński, skazany na śmierć za ateizm, został spalony. Dokładniej rzecz ujmując, spalono jego ciało. Wcześniej, na Rynku Starego Miasta w Warszawie, obcięto mu język, rękę i głowę…

Kim był Kazimierz Łyszczyński? I za co dokładnie poniósł tak okrutną śmierć?

Z wiadomości zachowanych na temat polskiego szlachcica wynika kilka ciekawych faktów. Okazuje się, że nie był on fanatycznym przeciwnikiem ani wiary, ani związanych z wiarą wartości. Wręcz przeciwnie, był nie tylko przykładnym sługą królewskim, ale i filozofem oraz intelektualistą. Jak większość polskich szlachciców, brał udział w życiu politycznym Rzeczpospolitej, uczestnicząc sejmikach. Przez jakiś czas udzielał się nawet w zakonie jezuitów, z którego jednak wystąpił.

W 1986 odnaleziony i opublikowany został dokument podpisany przez Jana III Sobieskiego, w którym stwierdza się, że Łyszczyński „od młodych lat służył w wojsku koronnym w chorągwi Jana Sapiehy, a następnie w wojskach litewskich pod księciem podkanclerzym Wielkiego Księstwa Litewskiego (którym wówczas był Lew Kazimierz Sapieha), biorąc udział w wojnie z najazdem moskiewskim, szwedzkim i węgierskim”.

Łyszczyńskiemu zdarzały się pewne drobne konflikty z klerem, w czym zresztą nie był, jak na owe czasy, wyjątkiem. Raz wziął udział w rozprawie sądowej przeciwko jezuitom, którzy prawdopodobnie bezprawnie przywłaszczyli sobie ogrody w Brześciu po zmarłym mieszczaninie. Łyszczyński był wówczas podsędkiem województwa brzeskolitewskiego, jego obecność w tego typu rozprawie nie powinna więc dziwić.

Prawdziwe problemy szlachcica pojawiły się wówczas, gdy… pożyczył znajomemu dużą kwotę pieniędzy. Jan Kazimierz Brzoska był sąsiadem Łyszczyńskiego. Kiedy zbliżał się czas oddania przezeń długu, wymyślił dość bezwzględny i wyjątkowo nieetyczny sposób na to, by pieniędzy nie musieć oddawać. Znając – przypuszczalnie – poglądy sąsiada, Brzoska wykradł Łyszczyńskiemu rękopis książki, a następnie, cytując fragmenty, napisał na niego donos.

W rękopisie znajdowały się takie fragmenty, jak: „I – zaklinamy was, o teologowie, na waszego Boga, czy w ten sposób nie gasicie światła Rozumu, czy nie usuwacie słońca ze świata, (…) gdy przypisujecie Bogu rzeczy niemożliwych, atrybuty i określenia przeczące sobie”, lub też: „Wiara zwana boską jest wymysłem ludzkim. Doktryna, bądź to logiczna bądź filozoficzna, która się pyszni tym, że uczy prawdy o Bogu, jest fałszywa, a przeciwnie, ta, którą potępiono jako fałszywą, jest najprawdziwsza”.

Łyszczyński trafił do więzienia, a sprawa jego poglądów została po rozpatrzeniu donosu przekazana sądowi kościelnemu.

Sprawa Łyszczyńskiego była, jak na owe czasy, bez precedensu. Są źródła, które wspominają o powszechnym oburzeniu, jakie wywołało uwięzienie Łyszczyńskiego. Czyn Brzoski wydawał się wielu szlachcicom czymś o wiele gorszym niż ateizm oskarżonego. W jednym ze źródeł można przeczytać: „podsędek brzeskolitewski, został uwięziony przez pana biskupa wileńskiego, ponieważ był przez pewną osobę nazwiskiem Brzoska oskarżony o ateizm i o to także, że napisał na 13 arkuszach dzieło, w którym można znaleźć wiele okropnych bluźnierstw przeciwko Bogu, a wśród nich także i te słowa: Bóg nie jest twórcą człowieka, lecz człowiek jest twórcą Boga, ponieważ tworzy sobie Boga z niczego. To uwięzienie wydało się województwu brzeskiemu czynem bezprawnym i sprzecznym z kardynalnym prawem”.

Wśród szlachty podniesiono więc larum nie tyle w obronie „niewiernego”, co w obronie ciemiężonej przez duchowieństwo złotej wolności.

Siła znajdowała się jednak po stronie władz kościelnych. Arcybiskup gnieźnieński Michał Stefan Radziejowski oświadczył, że Łyszczyński powinien ponieść śmierć przez spalenie na stosie w takim miejscu, by oglądać go mogło jak najwięcej osób. Ogólnie aprobowano pomysł skazania szlachcica na karę śmierci – problemem pozostawał sposób, w jaki ją zadać.

Jedna z relacji egzekucji, autorstwa biskupa kijowskiego o nazwisku Załuski brzmi: „Wreszcie wyprowadzono go na miejsce stracenia i okrutnie znęcano się najpierw nad jego językiem i ustami, którymi on okrutnie występował przeciw Bogu. Potem spalono jego rękę; która była narzędziem najpotworniejszego płodu, spalono także jego papiery pełne bluźnierstw i na koniec on sam, potwór swego stulecia, zabójca Boga i prawołamca został pochłonięty przez płomienie”. Inne źródła, na przykład paryska (!) „Gazette”, wspomina jednak o tym, że głowę Łyszczyńskiego ścięto, a dopiero później spalono jego zwłoki.

Niezależnie od tego, jak wyglądała egzekucja Łyszczyńskiego, trudno nie pokusić się o porównanie go z takimi „męczennikami z poglądy” jak, na przykład, Giordano Bruno. Śmierć poniósł bowiem nie na skutek okrutnych czynów, ale z racji tego, że myślał inaczej, niż inni.

Ewa Frączek / AP
 

Pierwszy polski ateista

Spłonął, bo zapalał światło rozumu

W Internecie trwa akcja „Łyszczyński wraca do miasta”. O co chodzi?

null

W Warszawie na Rynku Starego Miasta spalono pierwszy polski traktat ateistyczny „De non existentia Dei”. Był marzec 1689 r. Wraz z traktatem spłonął jego autor Kazimierz Łyszczyński. Polski Giordano Bruno, niemal całkiem zapomniany.

„Człowiek jest twórcą Boga a Bóg jest tworem i dziełem człowieka. Tak więc ludzie są twórcami i stwórcami Boga, a Bóg nie jest bytem rzeczywistym, lecz bytem istniejącym tylko w umyśle, a przy tym bytem chimerycznym, bo Bóg i chimera są tym samym – pisał Łyszczyński. – Prosty lud oszukiwany jest przez mądrzejszych wymysłem wiary w Boga na swoje uciemiężenie; tego swego uciemiężenia broni jednak lud w taki sposób, że gdyby mędrcy chcieli prawdą wyzwolić lud z tego uciemiężenia, zostaliby zdławieni przez sam lud”.

Traktat „De non existentia Dei” liczył 265 kart i kończył się wnioskiem: „Ergo non est Deus” (A zatem Boga nie ma). Egzemplarz, który spłonął na Rynku Starego Miasta, był jedynym. Pięć jego fragmentów ocalało w mowie oskarżyciela, który podczas procesu obficie je cytował. Inne poglądy Łyszczyńskiego udało się odtworzyć pośrednio z odnalezionych w archiwach relacji, listów, dokumentów.

null

Ateizm Łyszczyńskiego nie był prymitywnym antyklerykalizmem, ale opartą na solidnych studiach wiedzą z fundamentem filozoficznym. To był jeden z najwybitniejszych umysłów XVII-wiecznej Polski – twierdzi prof. Andrzej Nowicki, historyk filozofii, który badaniom Łyszczyńskiego poświęcił dziesięciolecia. To on odnalazł w archiwach ocalałe fragmenty traktatu i odtworzył życiorys autora.

Łyszczyński studiował retorykę, logikę, fizykę i metafizykę w Kolegium Jezuitów w Krakowie i Kaliszu. Sam przez 8 lat był członkiem zakonu. Tam poznał pisma starożytnych. Jednym z jego nauczycieli był Jan Morawski, teolog katolicki, który podczas wykładów uczył, by odróżniać byty realne od pomyślanych i chimerycznych, a jednym z jego ulubionych przykładów bytu chimerycznego był Bóg. Przy czym Morawski miał na myśli „drugiego Boga”, stworzonego w umyśle ludzkim – przedmiot wiary heretyków. Łyszczyński wyciągnął z tych wykładów ostateczne konsekwencje i do kategorii bytów chimerycznych zaliczył wszelkich bogów. Z odtworzonych fragmentów jego pism można wnioskować, że świetnie znał prace renesansowych wolnomyślicieli: Giordana Bruna, Campanelli, Giulia Cesare Vaniniego, który, nawiasem mówiąc, też skończył na stosie.

Interesowały go utopie społeczne, a jego krytyka religii nie zamyka się jedynie w kategoriach ontologicznych. Społeczna funkcja religii polega według niego na „gaszeniu światła rozumu” (podobnego sformułowania używał Giordano Bruno), usypianiu ludzkich umysłów i utrzymywaniu w posłuszeństwie prostego ludu. Nazywał teologów rzemieślnikami słów próżnych, wykrętnymi wężami, zwodzicielami, obrońcami głupoty i podstępów przodków, którzy sami, co prawda, nie wierzą w Boga, ale wiarę tę wpajają innym.

Można sądzić, że myśl, by człowiek wykształcony naprawdę wierzył w Boga, wydawała się Łyszczyńskiemu nieco absurdalna. Wykształconych (sapientes) dzielił na ateistów, którzy się otwarcie do tego przyznają, i takich, którzy posługują się religią w sposób cyniczny dla własnej korzyści. Do kategorii bezbożnych i bezreligijnych zaliczał także Jezusa i Mojżesza, którzy spreparowali Pismo Święte. Społeczną funkcją propagowania ateizmu ma być więc wyzwolenie uciemiężonego ludu (choć miał gorzką świadomość, że lud nie bardzo tego chce) i wizja wspólnoty bez panów i kapłanów. Jeden z argumentów, których użyto przeciw Łyszczyńskiemu w czasie procesu, przekonywał, że ateizm wywraca ustanowiony przez Boga porządek społeczny, a obraza boskiego majestatu jest równoznaczna z obrazą majestatu królewskiego.

Obszarem zainteresowania Łyszczyńskiego była także filozofia przyrody. Wiadomo o tym m.in. z polemiki, która rozpoczyna się słowami: „zawrzay paszczękę piekielna larwo, sprośny Atheuszu”, a z której wynika, że Łyszczyński negował istnienie zjawisk nadnaturalnych, stworzenie przypisywał „sukcesji Natury” i chciał jej przywrócić odebrane przez teologów i przypisane Bogu atrybuty. Tu także było mu blisko do renesansowych filozofów. – W historii myśli ateistycznej ma jednak Łyszczyński pozycję wyjątkową. On pierwszy użył kategorii „my, ateiści”. Przedtem nawet Vanini używał formuły: „ateiści twierdzą”, „ateiści głoszą” – mówi prof. Nowicki. – Traktatów o istnieniu Boga napisano na świecie setki. O nieistnieniu – tylko jeden i to właśnie w Polsce.

Przed podjęciem studiów Łyszczyński sporo wojował. Mówi o tym odnaleziony w białoruskich archiwach dokument podpisany przez Jana III Sobieskiego, w którym król, mianując Łyszczyńskiego podsędkiem brzeskim, wspomina jego zasługi dla ojczyzny: „Od młodych lat służył w wojsku koronnym w chorągwi Jana Sapiehy, a następnie w wojskach litewskich pod księciem podkanclerzym Wielkiego Księstwa Litewskiego, biorąc udział w wojnie z najazdem moskiewskim, szwedzkim i węgierskim”. Już w roku mianowania na stanowisko podsędka – 1682 r. – Łyszczyński rozstrzygał sprawę przeciwko zakonowi jezuitów, który bezprawnie zagarnął ogrody należące do pewnego mieszczanina. Łyszczyński podpisał wyrok nakazujący ich zwrot. Drugi konflikt z Kościołem wiązał się z małżeństwem jego córki, którą wydał za bliskiego krewnego. Biskupowi, który surowo go upomniał, odpowiedział, że kościelne zakazy go nie interesują, bo małżeństwo jest umową świecką. Skończyło się to ekskomuniką.

Tym, co ostatecznie przesądziło o losie Łyszczyńskiego, był donos sąsiada, niejakiego Jana Brzoski, który nie chcąc zwracać pożyczonych „stu tysięcy fortun”, wykradł Łyszczyńskiemu rękopis traktatu i napisał na niego donos. Wojewoda wileński Kazimierz Jan Sapieha przekazał sprawę sądowi kościelnemu. Sejm jednak zdecydował, że jako szlachcic Łyszczyński powinien mieć świecki proces. Odbył się on podczas posiedzenia Sejmu w Warszawie. – Proces był tylko pozornie świecki. Z dokumentów wynika, że biskup Mikołaj Popławski występował w podwójnej roli: senatora i inkwizytora, odpowiedzialnego bezpośrednio przed papieżem za przebieg procesu i wykonanie wyroku. Przysłany przez papieża nuncjusz Giacomo Cantelmo postulował, by wziąć Łyszczyńskiego na tortury i żądać wydania wspólników. Bo co to za inkwizycja, gdy sądzona jest tylko jedna osoba. Z tortur jednak zrezygnowano w obawie przed tumultem szlacheckim – opowiada prof. Nowicki.

W komisji sejmowej, która sądziła Łyszczyńskiego, zasiadało czterech biskupów. I to ich głos brzmiał najgłośniej. Polonia non parit monstra (Polska nie rodzi potworów), mawiano, a teraz już tego nie można powiedzieć, bo Łyszczyński to monstrum – przekonywali. Szantażowali, że głos za ułaskawieniem Łyszczyńskiego jest głosem przeciwko Bogu. Biskup Załuski pomstował, że za ateizm Łyszczyński winien być „nie jeden raz spalony, ale tysiąc razy ponieść śmierć, gdyby tylko miał tyle dusz”. Wśród szlachty wielu wypowiadało się w obronie Łyszczyńskiego, przy czym bynajmniej nie były to głosy ateistów, ale zwolenników szlacheckich przywilejów i złotej wolności. Obawiano się rosnących wpływów duchowieństwa, które oskarżano nie tylko o chęć zdominowania szlachty, ale także zaprowadzenia w Rzeczpospolitej hiszpańskiej inkwizycji. Pojawiły się nawet tak radykalne postulaty – choć przy okazji innej sprawy – żeby wszystkich biskupów wypędzić z senatu i odesłać do Rzymu.

Najbardziej zaangażowany w obronę był przyjaciel Łyszczyńskiego Ludwik Konstanty Pociej, ale szybko się przekonał, że to niebezpieczna gra. Ostrzeżono go, że gdy skończy się proces Łyszczyńskiego, może się zacząć proces Pocieja. – Ostatecznie Pociej głosował przeciwko karze śmierci, ale by zaprezentować się jako obrońca Kościoła, wygłosił paskudne przemówienie, że polskiemu katolicyzmowi nie zagraża jakiś jeden Łyszczyński, ale prawosławna Cerkiew – mówi prof. Nowicki.

„Bóg jest! A więc niech umrze ateista” – zażądał prokurator. Sejm przegłosował wyrok śmierci, a król Sobieski go zatwierdził. – Czy mógł ułaskawić Łyszczyńskiego? – zastanawia się prof. Nowicki. – Pewnie mógł, ale była to dla niego sprawa obojętna i drugorzędna. Poza tym, jako władca wiedział, że lud potrzebuje widowiska.

Widowisko zaczęło się 10 marca 1689 r. Na rynku wystawiono theatrum, czyli drewnianą estradę obitą czerwonym suknem. Na niej stanął krucyfiks, przed którym klęczał Łyszczyński. Msza trwała od rana do trzeciej po południu. Potem pokutujący miał „odprzysiąc się bezbożności”, potępić wszystkie swoje błędy i pisma, a następnie wyznać wiarę w Boga w trzech osobach, w Jezusa Chrystusa, Niepokalaną Bogurodzicę i cały orszak niebieski. Następnie biskup, śpiewając psalmy, wychłostał go dyscypliną.

Dwa tygodnie później Łyszczyński zmuszony był własnoręcznie spalić swoje pisma. Wreszcie 30 marca wykonano wyrok na nim samym. „Wyprowadzono go na miejsce stracenia i okrutnie znęcano się najpierw nad jego językiem i ustami, którymi on okrutnie występował przeciw Bogu. Potem spalono jego rękę, która była narzędziem najpotworniejszego płodu, spalono także jego papiery pełne bluźnierstw i na koniec on sam, potwór, został pochłonięty przez płomienie, które miały przebłagać Boga, jeżeli w ogóle za takie bezeceństwa można Boga przebłagać”. To relacja biskupa Załuskiego. Według innej, wyrok na bluźniercę brzmiał co prawda: stos, ale poprosił on króla o łaskę i wybłagał, aby go przed spaleniem ścięto. Jego prochy rozsypano poza murami miasta.

„Ucz się prawdy od kamieni/Ponieważ ludzie, nawet ci, którzy prawdę znają/Uczą, że jest ona fałszem/Doktryna mędrców jest bowiem dyktowanym przez rozsądek kłamstwem”. Tak miało brzmieć epitafium, fragment wiersza Łyszczyńskiego, który wybrał dla siebie na kamień nagrobny. Nie wiedział, że jako „monstrum” nie zasłuży nawet na grób.

W 300-lecie śmierci, na Białorusi, gdzie znajdował się jego rodzinny majątek, ustawiono pamiątkowy kamień z epitafium.

null

W Polsce o Łyszczyńskim zapomniano. Co prawda jeszcze przed wojną pojawiła się idea, by wystawić mu w Warszawie pomnik, ale nikt nigdy nie próbował jej zrealizować. Dziś do tego pomysłu wróciło Polskie Stowarzyszenie Racjonalistów. W tym roku chce złożyć formalny wniosek do władz stolicy. Na razie trwa w Internecie akcja wspierająca „Łyszczyński wraca do miasta”.

Wiersz Łyszczyńskiego i fragmenty jego pism przełożył z łaciny prof. Andrzej Nowicki.

Autor: Joanna Podgórska ; Źródło: Polityka.pl
 
http://en.wikipedia.org/wiki/Kazimierz_Łyszczyński

Kazimierz Łyszczyński 1634 – 1689 :
http://www.racjonalista.pl/kk.php/s,5202

Wyróżnienie AQUILA ATHEORUM im. Kazimierza Łyszczyńskiego :
http://www.racjonalista.pl/kk.php/s,6552

Łyszczyński wraca do miasta – przestrzeń dla różnorodności :
http://www.racjonalista.pl/kk.php/s,7228
 


 

Przemilczany Cybernetyk Profesor Marian Mazur ” Prekursor ” :

 

  1. 2012-06-01 o 4:11 PM

    „Zaburzenia urojeniowe (dawniej paranoja prawdziwa, obłęd, z grec. παρά – ‚obok, poza’ i νους – ‚rozum, sens’) – usystematyzowane urojenia.
    Omamy występują sporadycznie, struktura osobowości jest zachowana.
    Wszystkie postaci obłędu zawierają urojenia, opierające się na błędnej interpretacji rzeczywistych spostrzeżeń. Przeróbka spostrzeżeń jest pod względem formalno-logicznym prawidłowa, błędne jest tylko założenie urojeniowe.
    W każdym obłędzie, urojenia tworzą zwartą, usystematyzowaną całość, są logiczne pod względem formalnym. Chorzy dążą do uzasadnienia swoich przekonań. Brak rozpadu struktur osobowości i zaburzeń kontaktu emocjonalnego. Urojeniom towarzyszy właściwy wydźwięk afektywny.
    W obłędzie prześladowczym afekt napięty, lęk, działania obronne.
    Urojenia paranoiczne są usystematyzowane, a w wyrażanych urojeniowo treściach występuje spójność. Charakterystyczną cechą paranoi prawdziwej jest to że urojenia dotyczą jednej tematyki.
    Paranoja – choroba psychiczna, choć nie jest przez wszystkich traktowana jako choroba, lecz jako zespół.
    Wynika to z tego, że w chorobie tej doznawane przez chorego urojenia otoczenie traktuje raczej jako cechę charakteru, niż chorobę. Można pokusić się o stwierdzenie, że każdy zna jakąś osobę, która ma pewne poglądy, nie oparte na żadnych przesłankach, które podzielałoby otoczenie i w tych poglądach jest niewzruszona.
    Wskutek częstego faktu, że człowiek ten właściwie wypełnia swoje role społeczne (pracownika, ojca/matki, kolegi itp.) urojenia paranoiczne nie są uważane przez innych za chorobowe.”

    Audycje o ateizmie w radiu FiM ( Fakty i Mity ) :
    http://faktyimity.internetdsl.pl/?audycja=2012-06-01
    http://faktyimity.internetdsl.pl/?audycja=2012-06-15

    Lubię

  2. Mezamir
    2012-06-02 o 2:16 PM

    Schizofreniczny szaman, dezintegracja osobowości

    O podobieństwach szamańskiej inicjacji i przebiegu rozpadu osobowości u osób, u których zdiagnozowano schizofrenię, napisano już niejeden artykuł. Ostatnio trafiłem też na tekst autorstwa Jacka Sieradzana „Psychologia, wychowanie a obłęd”. Tu chciałbym skupić się tylko na kwestii, której przyglądam się od jakiegoś czasu, a mianowicie na samym zjawisku dezintegracji i ponownej integracji osobowości.

    Jacek Sieradzan pisze:

    „Cywilizacja współczesna uważa ich za obłąkanych i izoluje w szpitalach dla umysłowo chorych. W dawnych, tzw. prymitywnych kulturach, kierowano ich do szamana, pod kierunkiem którego mogli kształtować i doskonalić swoje odmienne widzenie świata. Potem sami stawali się szamanami, pełnoprawnymi członkami społeczności, którzy nie tylko nie oczekują od innych pomocy, ale sami tą pomocą służą”

    Dezintegracja: tradycja szamańska a psychiatria

    Problem, o którym pisał Andrzej Skulski w swoim artykule „Od inkwizycji do psychiatrii – niechciana prawda” zwrócił moją uwagę na tendencję traktowania przez współczesną psychiatrię czarowników, czarownic i szamanów jako schizofreników. Tę tendencję zauważyłem już kilka lat temu, jednakże nie zdawałem sobie sprawy z podobieństw przeciwnych obozów inkwizycji i psychiatrii jako takiej. Sądziłem, że podejście psychiatrii do tzw. chorych psychicznie bierze się z niewiedzy typowej dla samej nauki, która ma manierę odrzucania wszystkiego, co ma jakikolwiek związek z życiem duchowym. Jako że mam doświadczenie zarówno psychiatryczne jak i szamańskie, łatwo było mi dostrzec pewne prawidłowości występujące w obu grupach – szamanów i schizofreników. Jedyna różnica jest taka, że współcześni szamani żyjący w naszej kulturze, u których zdiagnozowano schizofrenię, nie mają oparcia w mapie, jaką dysponują szamani w tradycjach, która kultywowała lub wciąż kultywuje to zjawisko. W kulturze plemiennej, w której istnieje funkcja szamana, człowiek przechodzący proces rozpadu (śmierci) i ponownych narodzin ma oparcie w całej tradycji jak i w przewodnikach – starszych szamanach lub duchach (np. tzw. głosy). W naszej kulturze, jak zauważył pan Skulski, skutecznie wytępiono tę linię przekazu, przez co ludzie predysponowani do funkcji szamana zostali pozbawieni korzeni, wsparcia w bardzo trudnym procesie inicjacyjnym. Mało tego, wmówiono im, w co uwierzyli (jakżeby inaczej, skoro mają tylko dwa źródła nie-wiedzy – religię i jej następczynię, psychiatrię), że proces, który przechodzą, jest chorobą, czymś nienormalnym i szkodliwym dla ich zdrowia. Sami psychiatrzy odcinając się od wielotysiącletniej tradycji szamańskiej odcięli się też od kopalni wiedzy na temat samego zjawiska inicjacji szamańskiej. Oczywiście szamanizm bada się, ale są to badania z punktu widzenia osób, które nie doświadczają samego procesu inicjacyjnego. Tym czasem istotne jest w tym procesie, by osobę doświadczającą dezintegracji przeprowadzał ktoś doświadczony, kto sam wcześniej przeszedł ten sam proces. Psychiatria od początku podeszła do zagadnienia z postawą potępiającą, nie rozumiejącą zjawiska i z góry zakładającą, że proces transformacji, któremu towarzyszą takie zjawiska jak głosy i wizje, jest chorobą. Doszło do absurdu – osoby doświadczone w tej materii, które zostały wyszkolone w linii przekazu mającej korzenie w prehistorii, zostały uznane za niekompetentne i niegodne zaufania. Jaki był tego efekt? Tradycja szamańska została niemal doszczętnie wytępiona w kulturze Zachodu. Linia przekazu, tak istotna dla tej tradycji, została przerwana przez wielowiekowy holokaust. Dziś osoby, które są ze swej natury powołane do funkcji szamana, są napiętnowane, pozbawione szansy na zdrowe przejście procesu inicjacyjnego do końca, zawieszone gdzieś pomiędzy fazą rozpadu a niemocy. Tylko nielicznym udaje się przejść proces do końca, nie mając oparcia w tradycji, która dawałaby odpowiednie techniki i przygotowanych do tego przewodników.

    Nie twierdzę, że wszyscy, którym przyczepiono etykietkę schizofrenika to potencjalni szamani, zawieszeni w połowie procesu i skazani na dożywotnie uzależnienie od systemu psychiatrycznego. Twierdzę, że współczesna psychiatria popełnia karygodny błąd, żeby nie powiedzieć – zbrodnię, lecząc coś, czego sama nie rozumie. Oczywiście wiem, że psychiatria nie przyzna się do błędu, tylko będzie dalej brnąć w swoim samouwielbieniu.

    Podobieństwa i różnice

    Między procesem inicjacji szamańskiej a objawami tzw. schizofrenii zachodzi szereg podobieństw. Oto niektóre z nich:

    1. Głosy i wizje;

    2. Stan psychotyczny (z tą różnicą, że schizofrenik nie panuje nad psychozą, w odróżnieniu od szamana, który wchodzi w odmienne stany świadomie i celowo);

    3. Zmiana osobowości;

    4. Odmienne stany osobowości;

    5. Ból i ekstaza.

    Istnieją też zasadnicze różnice, które sprawiają, że schizofrenia może, ale nie musi być etapem inicjacji szamańskiej.

    http://www.taraka.pl/schizofreniczny_szaman

    Lubię

  3. 2012-06-13 o 3:52 AM


    „Europa już wie o krzywdzie” :
    http://wiernipolsce.wordpress.com/2012/06/06/europa-juz-wie-o-krzywdzie/
     
    „Religijni imperialiści nie ustają w wymyślaniu coraz intensywniejszych metod zniwelowania narodowej duszy u wszystkich narodów. Na dwudziestym stuleciu legło już piętno różnych idei stworzenia jednej wszechświatowej religii na osnowie chrześcijaństwa (na przykład ‚Róża świata’ Andriejewa i in.). Celem tych zabiegów jest wytworzenie jednolitej, bezkształtnej masy ludzi pozbawionych narodowej odrębności – takich biologicznych robotów posłusznych cudzej woli.”

    „Tak więc religia światowa występuje w roli dobrze zamaskowanego narzędzia walki politycznej o stworzenie jedynego religijnego światowego imperium. W takiej walce politycznej dają o sobie znać dwa biegunowo przeciwne dążenia: pierwsze – wola narodów zachowania swej tożsamości, czyli walka o życie narodu; drugie – dążenie pewnych politycznych kół do dominacji w świecie, co pragnie się osiągnąć drogą niwelacji narodowych odrębności i upowszechnienia przez światowe religie międzynarodowych idei, tak zwanych wartości ogólnoludzkich.”

    „Tysiącletnia niewola duchowa, jakiej poddana była Ukraina wraz z innymi bratnimi narodami słowiańskimi, nauczyła nas wielu rzeczy. Ale i chrześcijańskie imperium obrosło przez ten czas doświadczeniem i znacznym kapitałem. Siły obu stron są na razie nierówne, ale narodom oczy poczynają się już otwierać. Na Ukrainie zaczęło się to przed drugą wojną światową. W roku 1934 młody badacz folkloru Wołodymyr Szajan podczas pobytu w Karpatach zaobserwował starodawny obrzęd, zachowany z czasów pogańskich, a mianowicie święcenie ziarna przed zasiewem. Było to dlań olśnieniem, które stało się pobudką do dalszej pracy, do poszukiwań źródeł myśli religijnej Prasłowian i w ogóle Indoeuropejczyków.”

    „Naród kładzie na swych bogach pieczęć swej narodowości.”

    http://toporzel.pl/teksty/halinaf.html

    „Katolicyzm to rzymski odłam jahwizmu,
    judeochrześcijańska religia duchowych żydów.”

    „Wszystkie religie międzynarodowe służą interesom międzynarodowców. Religie narodowe służą interesom narodowym.
    Nieważne jak nazywamy Boga, byle był nasz i służył naszym interesom. Jeżeli służymy obcym bogom, służymy obcej władzy, walczymy z własnym narodem, walczymy z samym sobą i naszym potomstwem.
    Czy to tak trudno sobie uświadomić?”

    Czy religie dzielą Naród ? – Winicjusz Kossakowski :
    http://bialczynski.wordpress.com/2012/07/02/winicjusz-kossakowski-czy-religie-dziela-narod/

    „‚Poganie’ nie potrzebują bożka żydów, mają własnych. Tu, gdzie mieszkasz – do tych bogów się módl, ‚naród kładzie na swych bogach pieczęć swej narodowości’, misyjność polega na niszczeniu narodów i różnorodności kulturowej na świecie. Zniszczenie religii etnicznej danego narodu oznacza właśnie etnobójstwo, którym tak się chełpią dogmatolubcy.”

    „Jezus wysyłając z misją swych apostołów nakazuje im odwiedzać tylko Żydów: ‚Nie idźcie do pogan – mówi – i nie wstępujcie do żadnego miasta samarytańskiego! Idźcie raczej do owiec, które poginęły z domu Izraela.’ (Mt 10, 5-6). I nieco dalej: ‚Nie zdążycie obejść miast Izraela, nim przyjdzie syn człowieczy’ (Mt 10, 23).

    Jezus posłany tylko do Żydów – Racjonalista :
    http://www.racjonalista.pl/kk.php/s,200

    Lubię

  4. Dobrosława
    2012-06-15 o 12:00 AM

    „Człowiek jest całkowicie wolny. I to jest jego piękno i chwała. Musisz sam siebie stwarzać, wszystko zależy od ciebie. Możesz stać się Buddą, albo Adolfem Hitlerem. Możesz mordować albo medytować. Możesz stać się wspaniałym rozkwitem świadomości albo możesz zamienić się w zautomatyzowanego robota. Ale pamiętaj! Jesteś za to odpowiedzialny – ty, tylko ty, i nikt poza tobą. Życie nie jest ani cierpieniem, ani szczęściem. Życie to czysta kartka i trzeba wykazać się dużą artystyczną inwencją.”-Osho

    Lubię

  5. Dobrosława
    2012-06-15 o 12:04 AM

    „”Wszystkie religie opierają się na wierze, że istnieje życie po śmierci i należy poświęcić obecne dla przyszłego. Twierdzę, że trzeba poświęcić przyszłe dla obecnego, bo to jest wszystko, co masz: tu-i-teraz.”-0sho

    Tak jakoś dzisiaj mi się na Osho zebrało🙂 pozdrawiam wszystkich

    Lubię

  6. Mezamir
    • 2012-11-21 o 12:26 AM

      Dopiero teraz zauważyłam Twój komentarz😉
      Przejrzałam te strony – trochę zagmatwane jak dla mnie, bo nie rozumie tego.
      „oddanie się bogu”??? od razu kojarzy mi się z tekstami jahwistycznymi😉
      Poza tym, co jest złego w celebracji życia?

      Lubię

  7. 2012-08-08 o 4:00 AM

    Lubię

  8. 2012-10-06 o 8:00 PM

    „… W ramach takich faktów i mitów, opisanych powyżej, ‚Fakty i Mity’ to przede wszystkim sposób na robienie dużych pieniędzy przez poprawną politycznie, czyli płytką, krytykę katolicyzmu i instytucji Kościoła katolickiego i taką samą, poprawną politycznie, ograniczającą się, krytykę USA. I tu kończy się zasięg intelektualnej odwagi ‚Faktów i Mitów’, które nie są zainteresowane dalszą, poważną walką ideologiczną, bo taka walka naraziłaby ‚Fakty i Mity’ na straty finansowe.
    To dlatego mój esej o zagrożeniu jakie stanowią USA dla świata, został tak zredagowany, że tylko połowa została opublikowana i to pod zmienionym tytułem, mimo że osobiście kilkakrotnie prosiłem red. Kotlińskiego aby tego nie robił. Widocznie tytuł ‚Bój się USA’ Roman uznał za zbyt ryzykowny finansowo i politycznie. Notabene, mój artykuł został wydany w wersji nieocenzurowanej przez red. Mariusza Agnosiewicza [prawdziwe nazwisko Gawlik – przypis] w ‚Racjonaliście’, jednym z kilku zaledwie znanych mi autentycznie wolnych polskich pism. Oby tylko ‚Racjonalista’ stał się kiedyś tak popularny jak ‚Fakty i Mity’.
    To samo dotyczy artykułów uderzających w samą istotę zła chrześcijaństwa i jego polskiego oblicza — katolictwa, artykułów takich jak np. list Pani Ewy Ende czy jakiekolwiek publikacje ‚Zadrugi’. Takie artykuły, bez względu na ich fachowość, nie mogą się ukazać w ‚Faktach i Mitach’, bo przecież spowodowałyby to, że np. polscy baptyści czy polscy Świadkowie Jehowy poczuliby się obrażeni i przestaliby prenumerować ‚Fakty i Mity’, co byłoby stratą finansową zbyt chyba dużą dla biznesu red. Kotlińskiego.”
    Za: http://www.racjonalista.pl/kk.php/s,4291
    Komentarze do powyższego tekstu:
    http://www.racjonalista.pl/index.php/s,35/d,4291#c7533

    „… to nie jest chwalenie, tylko przeciwstawienie się kłamstwu. Żeby tak bezczelnie łgać, trzeba mieć nie lada tupet i charakterek!
    Przypomniałem daty i miejsca tej publikacji dlatego, aby dać świadectwo manipulacji FiM, gdyż nie mając już co i o czym pisać, sięgają po tak perfidne metody.
    Nie odbieram FiM zasług, że jako pierwsze dotarły do archiwum, tylko zapomnieli chyba napisać, że w tym roku.
    Fotokopia listu jaki zamieścili jest identyczna z publikowaną w ‚Bez Dogmatu’ nr 13 1994 r. (ten sam skan przesłałem redakcji FiM, kiedy publikowały moje artykuły o poddaniu Jasnej Góry i zdradzie Kordeckiego, jednak nie został wówczas wykorzystany)
    Niech oni sobie piszą co chcą, bo z tego żyją, i chcą sławy oraz splendoru, (a robią tę gazetkę jak potrafią), jednak o jakimkolwiek szacunku do Czytelnika nie ma mowy!
    – My, jako pierwsi, dotarliśmy do archiwum… (a ściślej ‚skandynawski korespondent’!)
    Słowo ‚mity’ w tytule tygodnika w odniesieniu do jego wiarygodności, jest adekwatny do tego, co piszą.
    Są ludzie, którzy nawet za cenę kompromitacji oraz ośmieszenia, pragną by o nich mówiono. Nie ważne: źle czy dobrze, byle mówiono.
    Każdy sposób jest dobry na podniesienie sprzedaży.”
    Za (przeczytaj komentarze na dole strony):
    http://stara.alternatywa.com/modules.php?name=News&file=article&sid=1579

    „… PS. Tekst wysłałem Racjonaliście, ale Mariusz Agnosiewicz [który tak naprawdę nazywa się Gawlik – przypis] odmówił jego publikacji, bo bronię Byrne; a ona wiadomo irracjonalna jest. W takim razie i ja nie jestem całkiem racjonalny… Wcześniej odmówiono mi także publikacji wywiadu z przedstawicielką YSEE, bo jak to można dziś wierzyć w Bogów greckich??? Co innego w – Wielkiego Architekta Wszechświata. A ja jednak wolę ZEUSA i innych greckich Bogów i Boginie ma się rozumieć (!!!) niż W.A.W., Jehowę, Jezusa i Allacha – nawet razem wziętych!!!”
    Za: http://epafroditos.blogspot.com/2009/05/newsweek-przeciwko-literaturze.html

    „… – Mnie np. odmówiono publikacji wywiadu na portalu Racjonalista.pl z przedstawicielami greckiej grupy wyznaniowej, odwołującej się do dawnych bogów Hellady, modlącej się do nich. Racjonaliści niemal pukali się po głowie, kiedy przesłałem im ten wywiad…”
    Za: http://epafroditos.blogspot.com/2009/12/jestem-gosicielem-radosnej-nowiny.html
     


     
    „… Odwołanie się do marksistowskiej analizy w niczym nie zagraża mojej ‚pogańskości’ — po prostu staram się nie być dogmatykiem i czerpać z dorobku rozmaitych nurtów ideowych. Dlatego nie rozumiem, dlaczego polska lewica boi się sięgać np. po intelektualny dorobek Stachniuka. Książka ‚Chrześcijaństwo a ludzkość’ zwaliłaby z nóg niejednego, lewicowego wielbiciela wartości chrześcijańskich…”

    „… Używanie słowa ‚poganin’ jest ‚niesmaczne’, ‚źle się kojarzy’ i — co szczególnie bezczelne w odniesieniu do rodzimej religii Polaków — ‚obraża przynależność narodową’!
    Z takimi argumentami nie chce się nawet polemizować i chyba nie warto. Gallowi Anonimowi też się pogaństwo źle kojarzyło: w swojej kronice zamieścił wiele opisów pobożnych wypraw Bolesława Krzywoustego przeciwko pogańskim Prusom, szczególnie chwaląc władcę za brutalne rozprawianie się z miejscową ludnością i za wielkie łupy…
    Tak wyglądał średniowieczny ‚ekumenizm’ na dzisiejszej ziemi elbląskiej, której mam zaszczyt być mieszkańcem. A i później nie było lepiej. Bo, wbrew opinii prof. Tazbira, Polska nie była państwem bez stosów. Była raczej i jest państwem ze stosami, o których nikt nie chce pamiętać. Na jednym z nich spłonął w Warszawie, w 1689 r., polski szlachcic Kazimierz Łyszczyński, skazany na śmierć za ateizm (innych zarzutów mu nie stawiano).
    Kilka lat temu poświęciłem Łyszczyńskiemu dramat jednoaktowy ‚Diamentowe serce’. Przypadkowo dowiedziałem się, że w Warszawie istnieje Stowarzyszenie Wolnomyślicieli im. Łyszczyńskiego, postanowiłem więc wysłać im ten tekst. Zamiast podziękowania otrzymałem e-mail z pretensjami: ‚Dramat nam się nie podoba, bo my nie wierzymy w żadne zjawy, a takie się w tekście pojawiają’.
    Odpisałem im: ‚Do tej pory myślałem, że wolnomyślicielowi wolno myśleć, co chce. Okazuje się jednak, że jesteście równie dogmatyczni, jak ci, którzy spalili Łyszczyńskiego, a prawdziwą wolność intelektualną daje wyłącznie pogaństwo’.
    Podobnie zabawne było moje starcie z pismem Lewą Nogą — dobrym, lewackim półrocznikiem, w którym zamieściłem komedię satyryczno-polityczną ‚Kamienne schody’ — satyrę na współczesną, polską politykę. Tekst ten (zupełnie areligijny!) został opublikowany, a potem entuzjastycznie wzmiankowany w ‚Trybunie’, w recenzji nowego numeru ‚Lewej Nogi’. Parę miesięcy później redaktor pisma napisał mi jednak, że nie chce moich dalszych tekstów, nawet nie dotyczących religii, bo …jestem poganinem. ‚Poganin w piśmie marksistowskim — to nieporozumienie, to zabawna koincydencja!’ — oznajmił, jak przystało na przeciwnika wszelkiej dyskryminacji. Gdybym zaliczał się do którejś z mniejszości narodowościowych lub seksualnych, to co innego: wówczas polityczna poprawność narzucałaby mu akceptowanie mnie z całym dobrodziejstwem inwentarza. A tak…
    Wnioski: analogiczne jak w sprawie Łyszczyńskiego — poraża dogmatyzm i nietolerancja polskiej lewicy, nieumiejącej wznieść się ponad własne opłotki myślowe. Lewicowcy obchodzą szerokim łukiem ‚wartości chrześcijańskie’, co jakiś czas przed nimi przyklękając, natomiast do rodzimej wiary Polaków odnoszą się w najlepszym razie ze wzgardliwą obojętnością, najczęściej zaś traktują ją jako szkodliwe dziwactwo, ‚rozrywkę oszołomów’.
    Wiem jedno: jeśli polskich pogan naprawdę będą kiedyś chcieli wysiedlić do Afryki, lewica nie ruszy palcem w obronie ‚szkodliwej sekty’. I znajdzie na to mnóstwo ‚ideowych’ argumentów.”

    Za: Lewica a wiara rodzima , czyli… POGANIE DO AFRYKI !

    Lubię

    • 2012-10-20 o 9:41 AM

      Pozwolę sobie zabrać głos na temat FIM.

      Ludzi z środowiska FIM-u nie znałem – nie było mi z nimi nigdy po drodze, ale dwie audycje wystarczyły mi, aby ich jako tako poznać i rozszyfrować. Zresztą to od Ciebie dostałem na nich „namiar”.
      A więc ich audycje to:
      – płytki i populistyczny antyklerykalizm (krytykując katolicyzm zawsze w domyśle krytykują kler).
      – Polityczna poprawność, zakłócona jedynie krytyką, np. mordowania cywili i dzieci dronami przez tajne służby USA, głównie w Pakistanie. Ale już o zamachach na WTC prawdy nie powiedzą trzymając się oficjalnej, politycznie poprawnej, załganej wersji.
      – „Nieortodoksyjne” sympatie pro-socjalne – obliczone jak podejrzewam na poklask coraz większej rzeszy coraz biedniejszych Polaków..Ale o wywłaszczeniu banksterów i o nacjonalizacji banków oraz kluczowych gałęzi gospodarki nie myślą.

      Uderzyło mnie u nich to, że tak ostro krytykują PO-PiS za szkodliwe antypolskie działania, stroją się w szaty ludzi zatroskanych o Polskę, a plan likwidacji Polski publicznie ogłoszony przez Palikota im nie przeszkadza.

      Ani to, że Palikot jest agentem rockefellerowskiej Komisji Trójstronnej, będącej agendą banksterskiej sitwy.
      http://pl.wikipedia.org/wiki/Komisja_Tr%C3%B3jstronna#Byli_i_obecni_Polacy_w_Komisji
      O Komisji Trójstronnej pisałem 2,5 roku temu m.in. tutaj:
      http://nwonews.pl/artykul,2082,O-czym-media-nas-nie-informuja

      Zauważmy przy tym, jak fajnie uzupełniają się programy propagowanego przez FIM Palikota i krytykowanego przez nich JKM – żydowskiego proroka prywatyzacji.
      Weźmy od jednego z nich likwidację państw europejskich, od drugiego totalną prywatyzację i „wolny rynek” – i mamy kompletny plan żydowskiej sitwy – czyli sfinalizowany NWO. Dokładnie taki, jakim opisują go Protokoły Mędrców Syjonu.

      Lubię

      • 2014-04-17 o 5:16 PM

        Skoro wszyscy jesteśmy Europejczykami to przywróćmy Europejską tradycję czyli Polis Każda osada społeczność powinna mieć własny wiec własne obrady i podejmować wspólnie decyzje nie bacząc na jakieś globalne twory Palikot ma coś nie tak w głowie jeśli uważa że bycie Europejczykiem oznacza jedną odgórną władzę w Europie Tradycją europejską są podziały i podejmowanie decyzji w dialogu społecznym Wola gminy jest przedstawiana w powiecie a wola kraju w parlamencie europejskim To jest idea wspólnej Europy przy czym każdy człon rządzi się własnymi prawami a to co bredzą tacy ludzie to jakieś zaprzeczanie samym sobie Jakim sposobem posłem na sejm jest ktoś kto podstawowe pojęcia polityczne myli ? Gdzie się rodzą stale te komunistyczne idee o jedynej słusznej drodze do kołchozu globalnego

        „…termin ‚żydokomuna’ pojawił się w latach 1920 dla określenia komunistów w Chinach, w których to żydokomuniści przejęli władzę w 30 lat później i dotąd – pomimo, iż się na tej ‚komunie’ nieźle wzbogacili – do antykapitalistycznej ideologii ŻYDA MAO wciąż się z nabożeństwem odnoszą. A gdy cofniemy się aż do starożytności, to pierwszą komunę – polegającą na współwłasności komunalnych wygód miasta, czyli polis – założyli w VI w. p.n.e. greccy (o żydach jeszcze, zdaje się, nic nie wiedzieli) pitagorejczycy w Krotonie (w południowych obecnie Włoszech). Tę ‚I-szą komunę’ po 50-ciu latach lokalni, marzący o prywatnym bogaceniu się (jak [tzw. – przyp.] ‚Solidarność’), antykomuniści rozwalili, ale pamięć po tych pierwszych komunistach w starożytności trwała. Z kolei biedni Żydzi zaczęli tworzyć komuny w Izraelu za czasów [rzekomego i tzw. (cudzysłów) – przyp.] ‚Jezusa z Nazaretu’ [(patrz: moja odpowiedź w komentarzu); w starożytności miasta o takiej nazwie nie było! – przyp.], pod ochroną władz rzymskich. (Rabini do tworzenia komun by przecież nie dopuścili, albowiem są one niezgodne z Dekalogiem oraz z Tradycją Izraela obłąkanego żądzą Posiadania – patrz biblijny Jakub).
        Nie zapominajmy też (…) [w kwestii – przyp.] pierwszych komunistów, że w XVIII wieku zakon Jezuitów w Paragwaju przy pomocy Indian zbudował całkiem dobrze prosperujące państwo komunistyczne, ale to się nie spodobało ‚chrześcijańskim rabinom’ z Watykanu, którzy ten społeczny wynalazek kazali zniszczyć. Patrz film ‚Misja’. No i 19 listopada 1978 r. w Gujanie CIA oraz angielskie specsłużby bestialsko zamordowały (prawdopodobnie obezwładniając wstępnie uczestników gazem i następnie pozorując swą akcję na zbiorowe samobójstwo), ponad 900 członków komunistycznej sekty z USA ‚Świątynia Ludu’, w której ‚rolniczym miasteczku’ Jonestown główna ulica nosiła imię Lenina. Członkowie tej sekty, przeczuwając zagrożenie, starali się o azyl w ZSRR, co było prawdopodobnie przyczyną wydania na nich, przez ‚nadrząd świata’ wyroku śmierci. (patrz np. http://pl.cyclopaedia.net/wiki/Jonestown_(Gujana))”

        Za komentarzem Marka Głogoczowskiego (poprawienia i przypisy w tekście – moje).

        Słowianin

        Lubię

        • 2014-04-20 o 11:53 AM

          Mam wątpliwości co do znaczenia słowa Polis bo Pola w starożytnej słowiańszczyźnie to obszary jednego wiecu a i u greków Polis to miejsce w którym zbudowano amfiteatr Służący nie tylko rozrywce ale przede wszystkim obradom i dyskusjom mieszkańców W systemach o religiach monoteistycznych zawsze jest jeden przywódca oraz jedna religia z którą się nie dyskutuje stanowi ona prawo Pitagorejczycy to odłam który próbował powrotu do systemu matriarchalnego co raczej z komuną czy judaizmem nie wiele mialo wspólnego Generalnie wszystkie izmy to sztuczne systemy w których podział dóbr i obowiązków nie jest wynikiem porozumienia społecznego i dialogu tylko piramidalnej struktury i narzuconych praw tylko czubek tej piramidy może je zmieniać W Polsce przedchrześcijańskiej o wszystkim decydowały wiece połączone wićmi w sprawach ważnych zbieraly się wiece walne na zbudowanych w tym celu wałach ludzie zbierali się jak na trybunach Jeśli sprawa nie dotyczyła tylko lokalnej społeczności to Piast czyli człek który zliczał głosy i stał w centrum wiecu , szedł z wynikiem obrad do miejsca wiecu kamiennego tam zazwyczaj spotykało się dwunastu Piastów by przedstawić stanowisko swoich Pól jeśli doszli do porozumienia trzynasty Piast szedł do kolejnego kamiennego kręgu Tak obradowała ongiś cała Europa zmienił to dopiero feudalizm Ludzie odpowiedzialni za obrady różnie się zwali u przodków francuzów byli to Merowie i z tąnd dynastia Merówingów Kiedy na przełomie drugiego i trzeciego wieku Rzym chciał zrezygnować z senatu i wprowadzić władzę religijną opartą na Judaizmie Cała słowiańska Europa podjęła decyzję o interwencji zbrojnej pod wodzą braci Bledo i Otyło spadł bicz boży na Imperium Romanum ale kiedy władza w Rzymie została zwrócona ludziom Atylla wrócił do domu. Europa ma dwa tyś lat walki o demokrację i wolność jednostki za sobą i jakieś wielbłądzie odchody tego nie zmienią

          Lubię

  9. 2012-10-17 o 11:00 PM

    Poniżej zamieszczam trzy cytaty „P.e.1984” z dyskusji z pewnymi osobami oraz komentarz „Opolczyka” :

    Dmowski był ateistą i sceptykiem, pod koniec życia się ponoć nawrócił. O ile można szanować jego wkład w tworzenie idei narodowej (Myśli nowoczesnego Polaka), to niestety nie wszystkie jego dzieła były wartościowe. ‚Kościół, naród i państwo’ to intelektualny regres – i destrukcja idei narodowej jako prądu myśli politycznej. Dlaczego – bo od etnicznego pojęcia narodu Dmowski przeszedł do pojmowania narodu jako wspólnoty religijnej. To oczywisty absurd – Polakiem nie staje się poprzez określony światopogląd, lecz poprzez więzy krwi ORAZ zrozumienie swoich obowiązków narodowych i nadanie im odpowiedniego priorytetu w życiu. Utożsamianie się z narodem polskim to nie to samo co przynależność do tego czy innego kościoła. Dmowski swoim błędem doktrynalnym rzucił ruch narodowy na kolana i przyczynił się do jego kryzysu intelektualnego obserwowanego do dziś. Już więcej racji miał kompletnie dziś zapomniany Stachniuk.

    Dmowski bez wątpienia pogubił się – albo w imię taktycznych korzyści politycznych (sojusz z chadecją) wypaczył ideę narodową.

    Religia obywatela jest jego sprawą prywatną i nigdy nie powinna się znajdować na linii jego relacji z państwem. Jeśli się znajduje – to albo państwo nie jest neutralne światopoglądowo – albo obywatel mylnie pojmuje wolność sumienia.

    Za: Naród i idea narodowa a państwo , kościół , religia , ojczyzna i inne abstrakcje – polemika ; Wybór cytatów i wytłuszczenia w tekście – Słowianin

      „P.e.1984 w większości ma rację, np. z Narodową Demokracją. To ona wzmocniła i uprawomocniła politycznie utożsamianie Polaka z katolikiem. A w sumie była to katolicka, a nie narodowa ‚demokracja’. Co zresztą jest absurdem samym w sobie – bo katolicy podlegają władzy kleru i demokracja w ich wydaniu zawsze będzie realizacją interesów żydłackiej hierarchii.

    Palmer jest rzecznikiem państwa narodowego z silną władzą centralną. W tym miejscu nasze drogi się rozchodzą. Dla mnie najlepszy byłby system ‚słowiański’ – maksymalnie autonomiczne lokalne wspólnoty, decydujące same o sobie i złączone solidarnym związkiem w ramach państwa. Które ma je reprezentować i dbać o ich autonomię, a nie we wszystkim narzucać odgórnie własną wolę. Przy czym naturalnie lokalne wspólnoty mają siebie w ramach państwa nawzajem wspierać.

    Różnimy się z nim także właśnie pojęciem racji stanu. Dla niego jest to silne scentralizowane państwo. A takie jest zaprzeczeniem tradycji słowiańskiej. No i nie jest dla mnie rzeczą obojętną, czy Polacy kultywują tradycje pogańskie, a przynajmniej je szanują, czy też kultywują żydzizm, który chciał naszego Ducha zniszczyć. Pod tym względem jestem bardziej radykalny. Owszem, nie mam zamiaru eksterminować katolactwa, ale wyznawcy tego żydzizmu w państwie słowiańskim nie powinni zajmować jakichkolwiek stanowisk politycznych czy reprezentacyjnych. Ostatecznie podlegają pod Watykan, czyli obcy i wrogi Słowiańszczyźnie ośrodek polityczny.

    Szacunek dla słowiańskiej tradycji powinien być wpisany w konstytucję. A rodzimowierstwo powinno być pod ochroną państwa. Bo jest ono naszymi korzeniami i naszą kulturą.

      PS W dzisiejszej rzeczywistości, aby kontrolować jakiekolwiek państwo, wystarczy banksterskiej sitwie jakimkolwiek sposobem podporządkować sobie scentralizowaną władzę, czyniąc ją posłuszną wobec siebie agenturą. I wtedy kontrolują oni całe państwo. Przy władzy maksymalnie zdecentralizowanej przejęcie kontroli nad organami centralnymi nadal nie daje banksterom rzeczywistych wpływów nad tym państwem, gdyż ‚doły’ są w dużym stopniu autonomiczne.

    Palmer pisząc ‚Religia obywatela jest jego sprawą prywatną i nigdy nie powinna się znajdować na linii jego relacji z państwem’ myli religię z wiarą.
    Wiara pogańska to osobisty stosunek człowieka do świata postrzeganego jako świat duchowy. Religia natomiast jest to zinstytucjonalizowana forma obowiązującego kanonu z aspiracjami kontrolowania wierzących i narzucania własnej dogmatyki na prawo i przepisy. Poganin nie misjonuje, nie nawraca innych, nie narzuca jego własnej wiary innym. Natomiast religie to robią.” Opolczyk / Wytłuszczenia w tekście – Słowianin

     
    I jeszcze kilka wartościowych cytatów z dyskusji na dwóch blogach :

    „Odpowiedzią na współczesne problemy narodu polskiego nie jest ostentacyjna dewocja, tylko zjednoczenie wokół idei narodowej. Jasełka są wystawiane przez pseudopatriotyczne partie polityczne i dyżurnych dziennikarzy w celu dezorientowania narodu. Żadne Radio Maryja, żadna Telewizja Trwam, żadna katecheza w szkole nie zastąpi wychowania młodzieży (i nie tylko, sądząc po żałosnym stanie umysłowym Polaków) w świadomości narodowej – i świadomości, że polityka to nie konkurs dla dewotów, tylko walka o interesy narodowe – konflikt ekonomiczny i polityczny z innymi narodami. Naród to pojęcie etniczne – nie ma czegoś takiego, jak “katolicki naród”. Różaniec zostawmy katolikom – poza polityką. Natomiast katolicy uważający się za patriotów muszą zrozumieć, że Polska to państwo narodu polskiego, a nie jego katolickiej części. I takiej Polsce – narodowej mają obowiązek służyć. Religia to sprawa prywatna każdego człowieka.” P.e.1984


    Trzeba działać na wszelkich polach i nie wykluczać żadnego prawego czynu, czy to człowieka wierzącego, czy niewierzącego.

    „Zgadza się. Aby żadnego Polaka nie wykluczać z polskości należy ją rozdzielić od katolickości czy chrześcijaństwa. Polakiem czyni poczucie przynależności do narodu polskiego, a nie – kościoła katolickiego. Polak ma obowiązki polskie, a nie katolickie. To, czy Polak ma dodatkowo obowiązki katolickie, prawosławne , muzułmańskie, buddyjskie czy też wynikające z którejś ze świeckich etyk – to jego prywatna sprawa. Jako Polaka obowiązuje go natomiast etyka narodowa. Taka, o jakiej pisał Dmowski.” P.e.1984

    Trzeba budować powszechną koalicję prawości, koalicję ludzi dobrej woli a nie skupiać się na wykluczaniu tego czy tamtego człowieka, czy całego środowiska.

    „Dokładnie tak, pod warunkiem, że dane środowisko stawia na pierwszym miejscu dobro narodu polskiego, a nie jakiegoś innego narodu – lub jakiejś organizacji ponadnarodowej/kosmopolitycznej.” P.e.1984

    To jedna z podstawowych zasad zwycięstwa społecznego. Kto nie skupia, ten rozprasza – i taki skazany jest na przegraną.

    „Ważne jest jeszcze – wokół czego skupia – bo o tym, że ważne jest KOGO skupia już napisałem.” P.e.1984

     
    „Polacy są wykorzenieni ze swojej pamięci słowiańskiej, ale to dotyczy wszystkich narodów słowiańskich. Nasza historia od 966 jest zakłamana, ale przed 966 w ogóle nie istnieje – i to jest straszne. Nie jest nauczana historia zakorzeniająca nasz naród w historii narodów i plemion słowiańskich, nie jest nauczana historia germanizacji ziem słowiańskich i najzwyklejszego ludobójstwa dokonywanego między Odrą a Łabą na Słowianach.
    Za wypełnianie tej luki – dziękuję.” P.e.1984

    „Przed wynarodowieniem może nas uchronić powrót do naszych rzeczywistych korzeni. Implikuje to także odrzucenie narzuconej Polakom wiary żydowskiego pochodzenia – która z Polaków zrobiła żydłaków, fanatyków i dogmatolubców, gardzących własnym dziedzictwem duchowym i kulturowym.
    Jeśli to się nie uda, to Polska zginie!
    Dziękować mi nie ma Pan powodu. Ja jedynie wypełniam moją powinność wobec naszej Ojczyzny. Staram się przypominać i kultywować naszą słowiańską tożsamość.” Opolczyk

      Zobacz też:
    http://opolczykpl.wordpress.com/2012/10/10/poganski-duch-europy/#comment-4752
    oraz:
    http://blotne-abecadlo.blogspot.de/2012/05/matka-boska.html

    Wybór cytatów ; Korekta błędów interpunkcyjnych i literówek w cytatach –

    Słowianin

    Lubię

  1. 2012-06-28 o 1:19 PM
  2. 2013-03-31 o 5:13 AM

Skomentuj

Please log in using one of these methods to post your comment:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: