Jaćwież i Jaćwingowie

Jaćwież

 

null
W takim miejscu to można mieszkać / fot. Analityk

Był to lud bitny, napastliwy i dzielny. Zaprawiony w bojach i wyprawach łupieżczych. Przed odwetem broniły go przepaściste lasy, tereny bagienne i jeziora. Rusini nazywali ich Jatwieziami, Polacy Polxianami, Krzyżacy ich ziemie Sudawią, a Litwini Dajnową.
 

null
Przez gałęzie popatrzeć na wysepkę na
jeziorze Szurpiły / fot. Analityk

Kiedy pierwszy raz udawałem się na Jaćwież, oczami wyobraźni widziałem nieprzebyte lasy, jeziora, teren podobny do Mazur. To, co ukazało się mym oczom, to była ziemia pozbawiona drzew, która jednak szybko swymi urokami podbiła me serce.

To właśnie przez ostatnie 200 lat w promieniach wschodzącego słońca odbijanych przez ostrza siekier ginęła odwiecznie rosnąca tam puszcza. Dziś świadczą o niej tylko nazwy miejscowości, jak Rudka-Tartak.

null
Jezioro Szurpiły / fot. Analityk

Jaćwingowie, lud bałtycki przez niektórych nawet określany jako odłam plemienia Prusów, zamieszkiwali tereny między jeziorami mazurskimi a Niemnem granicząc na północy z Litwinami, a na południu z ziemią mazowiecką i Polesiem. Chroniąca ich puszcza zapewniała bezpieczeństwo. Przede wszystkim znani byli z wypraw łupieżczych, jakimi nawiedzali tereny zamieszkiwane przez Rusinów, Mazowszan, a czasem zapuszczali się nawet do Wielkopolski. Zawsze chętni do wypraw po sławę i łupy sprzymierzali się to z bratnimi Prusami i Litwinami, innym razem z rycerzami polskimi, aby na przykład uderzyć na ziemie swych pobratymców. Z pewnością nie byli łatwymi sąsiadami, bo walczyli z każdym i przeciw każdemu.

Kilkukrotnie lud ten pojawia się na kartach naszej historii. Długosz odnotował, że w roku 1043 mazowiecki rebeliant Masław stawiając opór Kazimierzowi Odnowicielowi wezwał na pomoc „Prusów, Jaćwingów i inną dzicz pruskiej ziemi”. W 1243 roku wsparli Konrada Mazowieckiego w jego walce z księciem krakowskim Bolesławem Wstydliwym. Zdobycie Drohiczyna, zamku nad Bugiem, zapewniło im centrum logistyczne dla ich wypraw łupieżczych. Szczęście przestało się do nich uśmiechać w roku 1280, kiedy to dokonali wyprawy na ziemię lubelską, a karna ekspedycja Leszka Czarnego dopadła powracających najeźdźców nad Niemnem, gdzie po ciężkiej walce wybito wszystkich Jaćwingów biorących udział w tej wyprawie. Po tym ciosie Jaćwingowie już się nie podnieśli, bo i Krzyżacy dbali o to, aby podnieść się nie mieli możliwości. Ostatnim ich bastionem była Góra Zamkowa, obecnie leżąca w obrębie Suwalskiego Parku Narodowego.

null
Widok z Góry Zamkowej / fot. Analityk

Góra Zamkowa

Góra Zamkowa to jedno z najstarszych miejsc osiedlania się człowieka na Suwalszczyźnie. Pierwsze ślady osiedlania szacowane są na 8-5 tys. lat p.n.e. Stałe osadnictwo datowane jest na X – VIII w p.n.e. Walory tego miejsca zarówno pod względem widokowym, jak i warunków obronnych, jakie dawało położenie między czterema jeziorami, musiały być przez człowieka docenione. Na przełomie V i VI w n.e. powstaje tam grodzisko, które w różnych okresach pełni różne funkcje: od funkcji mieszkalnych, po sakralne i obronne. Już w początkach X w. jest to w pełni ufortyfikowane miejsce. W XIII w, po kolejnych zwycięskich dla Krzyżaków bitwach, starszyzna plemienna zamyka się w tej twierdzy, bronionej wałami ziemno-kamiennymi, jeziorami, głębokimi rowami wykopanymi między poszczególnymi jeziorami i palami wbitymi w dno jezior, uniemożliwiającymi dopłynięcie. Twierdza wydaje się nie do zdobycia. I kto wie, czy Krzyżacy nie odeszliby od niej jak niepyszni, gdyby nie zdrada i otworzenie w nocy bram. Zdobycie twierdzy zakończyło się masową rzezią jej obrońców. Niedobitki ludności jaćwieskiej zostały przesiedlone za Niemen, na tereny obecnej Litwy i Łotwy. Do XV w. tereny wybitego ludu pozostawały praktycznie niezamieszkałe, schronienie znajdowali tam tylko ludzie wyjęci spod prawa. Chociaż, zgodnie z dostępnymi dokumentami, jeszcze w roku 1425 na Górze Zamkowej znajdował się litewski gród warowny.

Od tak dawna zamieszkiwane miejsce nie mogło nie przyciągać do siebie zarówno legend, jak i różnych mniej lub bardziej dokuczliwych duszków.

Jak opowiadają najstarsi mieszkańcy tych rejonów, na pobliskich drogach grasują duszki, które urywają w wozach koła.

null
Widok z Góry Zamkowej / fot. Analityk

Na wzgórzu w ciepłe dni i noce pojawia się piękna jaćwieska księżniczka, pokutująca za śmierć swego narzeczonego. Pokazuje się ona różnym wędrowcom odwiedzającym to miejsce. Pewnego dnia na zboczu przysnął młody, silny parobek. Gdy się obudził, pochylała się nad nim piękna dziewczyna prosząc go o uratowanie od ciążącej na niej klątwy. Miał ją 9 razy znieść z Góry Zamkowej, przy czym nie mógł się obejrzeć za siebie. Cóż to dla silnego parobka było znieść z niewysokiego przecież wzgórza 9 razy piękną dziewczynę. Raźno zabrał się do pracy i droga biegła szybko, a przy każdym zejściu dziewczyna stawała się coraz piękniejsza. Gdy już był u końca ostatniego zejścia nagle posłyszał, jak za nim spada lawina kamieni. Odruchowo obejrzał się za siebie. Dziewczę zapłakało i rzekło „zgubiłeś mnie, znowu będę musiała cierpieć lata męki”, po czym znikło.

null
Widok z Góry Zamkowej / fot. Analityk

Tak więc, drodzy panowie, może warto udać się na Górę Zamkową, zdrzemnąć się w ciepłym letnim słońcu ogrzewającym to wzgórze, przy wtórze owadów i woni kwiecia. Może też pojawi się piękne dziewczę, które da wam się 9 razy znieść ze wzgórza bez oglądania się za siebie, a dziewczę wynagrodzi to męstwo tak, jak to tylko księżniczki potrafią?

Za: http://interia360.pl/artykul/jacwiez,18824
 

Jaćwingowie

 

null
Oczom ukaże się przepiękna ukształtowana
przez lodowiec ziemia / fot. Analityk

Gdy trafisz na Jaćwież, zobaczysz przepiękny ukształtowany lodowcem teren rozświetlony taflami jezior. Kiedyś był w całości pokryty lasem, ale XX-wieczna siekiera zakończyła jego żywot. Tam żył w dostatku lud bitny i dumny, który na skutek sporów swych elit przegrał szansę na przetrwanie.
 
Kim byli?

Nawet nie wiemy, jak sami siebie nazywali, bo nie pozostawili po sobie źródeł pisanych. W językach polskim i rosyjskim mówimy o Jaćwingach (Jadźwingach), ich pobratymcy Litwini mówią o ludzie Dainava, w terminologii niemieckiej to Sudowie (Sudauer), zaś polskie teksty średniowieczne pisane po łacinie określają ich jako Pollexiani, co na nasze należałoby tłumaczyć Połekszanie (od rzeki Łek, czyli dzisiejszej Ełk). Również podział na Prusów i Jaćwingów jest podziałem sztucznym wynikającym z procesu zawłaszczania ziem w sumie blisko spokrewnionych ludów.

null
Widok z Góry Zamkowej, grodu obronnego
Jaćwingów / fot. Analityk

Dlatego w źródłach nie ma ścisłego rozróżniania Prusów i Jaćwięgów i tylko z opisów rozmieszczenia geograficznego domyślamy się, że chodziło o konkretne plemię.

Zamieszkiwali teren ograniczony rzeką Niemen na wschodzie i północy, Narwią na południu, a górną Szeszupą, Jeziorami Mazurskimi i dalej Pisą od zachodu. Pod względem językowym lud należał do grupy języków bałtyjskich*, które razem z prasłowiańskim po językach germańskich wyłoniły się z pnia języków indoeuropejskich. Językom bałtyjskim najbliżej jest do języków słowiańskich. Nie oznacza to jednak, że nawet w średniowieczu mogła być mowa o wzajemnym rozumieniu się, tak jak dziś ma to miejsce z Czechami czy Słowakami.

Najwcześniej imię Jaćwingów pojawia się w latopisach ruskich, które w roku 983 odnotowują następującą informację „Poszedł Włodzimierz na Jaćwingów i wziął ich ziemie”.

Do XII wieku w innych dokumentach nie ma wzmianki o samych Jaćwingach, nie są odróżniani od innych ludów bałtyjskich, a te wszystkie są określane ogólną nazwą Prusów. Co lepiej, Prusów Tacyt zalicza nawet do Germanów, ale pamiętajmy, że u Tacyta pojęcie Germania jest bardzo szerokie. Jednakże to właśnie on po raz pierwszy wspomina o Estiach, co jest pierwszą odnotowaną wzmianką o istnieniu Bałtów. Geograf Bawarski (IXw.), czyli dokument szpiegowski wymieniający wszystkie ludy i ich siły na północ od Dunaju wspomina Brunzi, których możemy identyfikować właśnie z ludami bałtyjskimi. W nieco późniejszym dokumencie arabskim sporządzonym w drugiej połowie X w. przez żydowskiego dyplomatę Ibrahima ibn Jakuba [w służbie kalifa kordobańskiego, Hiszpania] znajduje się wzmianka o państwie Mieszka, ale również o Bałtach. „Z Meszko sąsiadują na wschodzie Rus, na północy Burus. Siedziby Burus leżą nad oceanem [Bałtykiem]. Oni mają odmienny język, nie znają języka swych sąsiadów. Są sławni ze swego męstwa.” Informacje te Ibrahim uzyskał w czasie pobytu na dworze Ottona I w Magdeburgu. Pod koniec X w. Prusowie znowu pojawiają się w dokumentach za sprawą tragicznej misji św. Wojciecha, który 23 kwietnia 997 roku poniósł z ich ręki śmierć. W roku 1009 kroniki wspominają ponownie Bałtów, za sprawą śmierci kolejnego misjonarza św. Brunona z Kwerfurtu, który zginął na pograniczu Prus i Rusi. Jednak ani Thietmar, ani kroniki Kwedlinburga opisujące to wydarzenie o samych Jaćwingach nie wspominają.

Jaćwingowie a Ruś i Polska

null
Zawieszona dolina, element krajobrazu
polodowcowego / fot. Analityk

Tak naprawdę Jaćwingowie w naszej historii pojawiają się za sprawą Miecława na Mazowszu za czasów Kazimierza I Odnowiciela. Choć Gall Anonim wspomina tylko Pomorzan wspomagających Miecława, to jednak z ruskich latopisów możemy się dowiedzieć, że książę kijowski Jarosław Mądry brał udział w wyprawach przeciw Jaćwingom (1038), Litwie (1040) i Mazowszanom (1041). Z tego można wywnioskować, że sojuszowi Kazimierza Odnowiciela i Jarosława Mądrego Miecław przeciwstawił sojusz z Pomorzanami, Litwinami i Jaćwingami.

W późniejszym okresie intensywne walki z Prusami i Jaćwingami miały miejsce w 2 połowie XII wieku, był to okres słabości władzy w Polsce wynikającej z rozbicia dzielnicowego, co w zestawieniu z początkami koncentracji władzy na terenach Prusów i Jaćwingów równoważyło siły tych dwóch sąsiadów. Za rządów Bolesława IV Kędzierzawego, którego dzielnicą rodową było Mazowsze, do walk na pograniczu Mazowsza i terenów Prusów i Jaćwingów dochodziło wielokrotnie. W jednej z takich walk zginął brat Bolesława, Henryk książę sandomierski (1166). Kolejne udokumentowane starcie z Jaćwingami miało miejsce pod koniec panowania Kazimierza II Sprawiedliwego prawdopodobnie w roku 1193. Dość dużo miejsca wojnom z Jaćwingami (określanymi jako Pollexiani – Połekszanie) poświęcił w kronice Wincenty Kadłubek, gdzie wręcz wychwala ich dzielność, przezorność i przemyślność w walce.

Wydaje się, że pierwszym celem ekspansji Jaćwingów była Ruś Halicko-Włodzimierska. Z latopisów wiemy o napadzie przed rokiem 1196 i wyprawie odwetowej księcia Romana II Halickiego zimą 1196/1197, w której wojska Rusi jedynie paliły rozrzucone po lasach wioski, gdyż ludność schowała się w grodach obronnych. Lecz już w wojnie między księciem krakowskim Leszkiem Białym a księciem wołyńskim Danielem Romanowiczem (ok. 1217) po stronie Daniela brały udział wojska litewskie i jaćwieskie.

null
Prace archeologiczne na cmentarzysku Jaćwingów pod Górą Zamkową / fot. Analityk

W wydarzenia włączają się Krzyżacy

Uciążliwe napady Prusów i Jaćwingów na Mazowsze, o których informuje Kronika wielkopolska, doprowadziły do sprowadzenia w roku 1226 Zakonu Szpitala Najświętszej Maryi Panny Domu Niemieckiego w Jerozolimie w dolinę Wisły. Zakonnicy tworzyli swoje państwo podbijając kolejne plemiona pruskie i zajmując ich ziemie. Mimo sojuszu z Krzyżakami Konrad Mazowiecki wspomagał się pogańskimi Jaćwingami w swoich walkach o tron krakowski. Jednak w roku 1240 musiała nastąpić jakaś wojna między Konradem a Prusami, o czym wiemy tylko z jednego dokumentu, nadania wioski możnemu Gotardowi w pobliżu Warszawy, za zwycięstwo nad Litwinami, Jaćwingami i Prusami, w którym Gotard pojął siedmiu jaćwieskich notabli, a oni musieli się wykupić z niewoli niewiarygodną na ówczesne czasy sumą 700 grzywien srebra. W osobnym rozdziale Kroniki wielkopolskiej czytamy „Konrad powiódł pogan przeciw bratankowi” [Bolesławowi Wstydliwemu], kiedy to spustoszono m. in. Kielce.

Powstanie Prusów przeciw Krzyżakom (1242) spowodowało zerwanie sojuszu Konrada Mazowieckiego z Jaćwingami, gdyż Konrad popierał Krzyżaków. Wynikiem tego była zwiększona intensywność najazdów na ziemie Mazowsza, w tym spalenie Płocka (1243). To właśnie doprowadziło do zbliżenia Konrada Mazowieckiego z Rusami (ks. Wasylkiem) i napadu Jaćwingów na Ruś (1244). Latopisy mówią, że cały kraj wzięli w niewolę, zginęło 40 kniaziów. Wyprawa odwetowa zimą 1245/46 Konrada z Wasylkiem spaliła na panewce, ze względu na silne śniegi. Gdy Konrad ponownie wyprawił się tym razem na ziemie Bolesława Wstydliwego, wiódł ze sobą tylko Litwinów.

W XIII w, ostatnim wieku samodzielnych dziejów Prusów i Jaćwingów, znaleźli się oni w potrzasku między czterema siłami: Krzyżakami, Polakami, Rusinami oraz Litwinami, którzy niepomni braterstwa krwi również pragnęli podporządkować sobie ich ziemie. Bo właśnie w XIII w. Litwini jako jedyni spośród Bałtów tworzą pod wodzą Mendoga samodzielne państwo, będące w stanie prowadzić samodzielną politykę.

null
Wypalona w stosie pogrzebowym, dlatego nie poddająca się korozji sprzączka od paska / fot. Analityk

Po walkach z Prusami Krzyżacy stanęli na granicach Jaćwingów. Niebezpieczeństwo z ich strony wszakże odsunięte zostało pierwszym powstaniem pruskim (1242), w którym udział po stronie Prusów brali zarówno Jaćwingowie, jak i Litwini, a po stronie krzyżackiej również wojska Konrada Mazowieckiego. Powstanie to zostało stłumione. Nie wiemy z jakich powodów, ale w czasie jego trwania wystąpiły rozdźwięki między Jaćwingami i Litwinami, co po stłumieniu powstania pozostawiło Jaćwingów osamotnionymi między czterema wrogami Krzyżakami, Polakami, Rusinami i Litwinami pod wodzą Mendoga. Możliwe, że przyczyną były dążenia Mendoga do podporządkowania sobie zarówno Jaćwieży, jak i Żmudzi oraz mocne zbliżenie się Mendoga z Krzyżakami i papiestwem, co w roku 1253 zapewniło mu koronę.

W latach 1253 – 59 Mendog dość hojnie nadawał Krzyżakom ziemie Jaćwingów. Hojność ta każe przypuszczać, że ziemie te nie należały do niego, a celem takiego manewru było skierowanie Krzyżaków do tłumienia oporu plemion jaćwieskich, a także potwierdzenie prawa Mendoga do tych ziem. W działaniach tych brali udział również Polacy. W roku 1253 Kazimierz kujawski (syn Konrada Mazowieckiego) uzyskał od papieża zgodę na władanie ziemiami (Galindii i Połeksza) tam, gdzie poganie zgodzą się dobrowolnie przyjąć chrześcijaństwo.

Pokonani

null
Brosza XI – XII w. znaleziona na cmentarzysku
pod Górą Zamkową / fot. Analityk

Umowa między Krzyżakami, księciem Siemowitem I, synem i następcą Konrada I i Danielem Halickim nadała tym dwóm prawo do jednej trzeciej Jaćwieży. Prawdopodobnie wtedy również Mendog dzierżył władzę nad trzecią częścią Jaćwieży. Mimo to Jaćwingowie kontynuowali najazdy na ziemie ruskie. Zimą 1255/56 Daniel i Siemowit z posiłkami od Bolesława Wstydliwego poprowadzili wyprawę odwetową na ziemię Jaćwingów, w wyniku której Jaćwingowie poddali się Danielowi w zamian za zwrot jeńców i dali zakładników. Umowy tej nie chcieli dotrzymać, ale przestraszeni ponownym zbieraniem się wojsk pozwolili na pobudowanie na swych terenach grodów ruskich.

Rok 1260 to znowu wielka klęska, jaką ponieśli Krzyżacy z rąk Żmudzinów, i drugie powstanie pruskie. Państwo krzyżackie w Prusach było zagrożone. Mazowsze, sojusznika Krzyżaków, dosięgła niszczycielska wyprawa Mendoga. Dwa lata później kolejna wyprawa Mendoga na Mazowsze doprowadziła do pojmania i zabicia w Jazdowie (obecne Ujazdów – Warszawa) księcia Siemowita I i jego syna Konrada, co w odwecie doprowadziło do wyprawy tym razem Bolesława Wstydliwego na tereny Jaćwingów. I choć Długosz ogłosił wyniszczenie Jaćwingów, siedem najazdów pogan na Polskę w latach 1266-1281 wydaje się temu przeczyć. W roku 1282 doszło do spustoszenia ziemi lubelskiej i pogoni Leszka Czarnego za napastnikami, których dopadł za Narwią, pokonał i odzyskał zarówno łupy, jak i jeńców. Bitwa ta z pewnością miała wpływ na zaciekłe walki obronne, jakie w tym czasie prowadzili Jaćwingowie z Krzyżakami. Jednak stały napór Krzyżaków i porażki na innych frontach powodowały powolne rozluźnienie wśród Jaćwingów poczucia narodowego. Wodzowie poszczególnych plemion jaćwieskich dochodzili stopniowo do wniosku, że lepiej będzie im żyć pod władzą Krzyżaków. Jeden z wodzów Kantegride przeszedł na stronę Zakonu na czele ponoć 1600 ludzi. Po spustoszeniu przez Krzyżaków ziemi Krasima wódz Sudowów Skomand (młodszy) wraz ze swym ludem udał się na Litwę, gdzie jednak nie zrobił kariery i po kilku latach wróciwszy na swe włości, poddał się Krzyżakom, od których otrzymał skromne nadanie ziemskie na ich terenach i później im lojalnie służył. Podobne osadnictwo miało miejsce na ziemiach Polski i Rusi. Świadczą o nim po dziś dzień jaćwieskie nazwy wiosek.

null
Brosza powstała na Bałkanach, może świadek jednej z wypraw łupieżczych / fot. Analityk

Ziemia Jaćwingów systematycznie pustoszała, w zamyśle Krzyżaków i Litwinów teren ten miał być strefą buforową.

Co stało się z tym ludem?

Jak widzimy, wbrew powszechnej opinii, jakoby mieli być wymordowani, jest to nieprawda. Człowiek w tamtych czasach był jednym z cenniejszych dóbr. Pokonani Jaćwingowie osiedlali się na terenach państw ościennych, które właściwie dokonały rozbioru Jaćwieży. Procesy asymilacyjne emigrantów miały różny przebieg i czas, zależnie od tego, w jak dużych grupach ludność ta się osiedlała w nowym miejscu. Ziemie Jaćwingów do końca XV w. pozostawały niezaludnioną strefą buforową między Litwą i Państwem Zakonu Krzyżackiego, w której mieszkali tylko ludzie wyjęci spod prawa i ci, którzy z jakiś powodów wybierali samotniczy tryb życia.

null
Fragment pociętej w trakcie ceremonii pogrzebowej blaszki mosiężnej zdobiącej ubranie zmarłego / fot. Analityk

Powrót osadnictwa na ziemie Jaćwingów nastąpił dopiero w wiekach XV – XVI. Ludność przybywała z terenów Mazowsza, Rusi, Litwy, czasami również powracały dzieci rodowitych Jaćwingów, którzy kiedyś pod przymusem lub dobrowolnie udawali się na tereny zaborców. O tych powrotach świadczy fakt, że pozostały jaćwieskie nazwy rzek i miejscowości, a ktoś przecież musiał pamięć tych nazw przekazać. Dziś potomków Jaćwingów możemy poszukiwać na półwyspie Sambijskim oraz nad Niemnem, pod Grodnem i Wołkowyskiem. Wśród Polaków można się doszukiwać potomków Jaćwingów wśród szlachty pieczętującej się herbem Prus. Herb ten został utworzony dla pruskich nobilów osiedlających się na terenach Polski, wpisywanych w szlachtę naszego kraju.

Co możemy powiedzieć o ich życiu?

Na co dzień Jaćwingowie mieszkali w rozrzuconych po lasach wioskach, gdzie uprawiali ziemię, żyli z darów lasów. Do swej obrony mieli ukryte w niedostępnych miejscach grody, w których archeolodzy nie znajdują śladów codziennego bytowania, jak na przykład potłuczonych naczyń. Były to raczej miejsca ochronne, gdzie uciekali w chwilach zagrożenia. Dobrym przykładem takiego miejsca jest Góra Zamkowa na Suwalszczyźnie, gdzie po dziś dzień zachowały się ślady wspaniałych fortyfikacji. Ślady bytowania ludzkiego znajdujemy tam tylko na podgrodziu, a nie na terenach grodu obronnego, co potwierdza tezę, że teren grodu służył tylko jako miejsce czasowego schronienia.

null
Dzwoneczek zdobiący ubranie kobiety / fot. Analityk

Jadźwingowie ubierali się kolorowo, tak samo jak Słowianie stosowali szeroką gamę barwników naturalnych. Kobiety chodziły ubrane strojnie. Oblicza się, że przeciętnie kobieta nosiła na sobie około 2-3 kg ozdób, od bransolet ze zwiniętego drutu mosiężnego, przez brosze, zapinki i wreszcie dzwoneczki, wykonane z kwadratowej blaszki zawiniętej rogami z małym kamyczkiem w środku. Takimi dzwoneczkami przyszytymi do sukienki kobieta Jaćwingów przypominała swej rodzinie i sąsiadom o miejscu swego przebywania.

Dość ciekawy sposób pogrzebów, jakie stosowali, nie pozwala dziś archeologom powiedzieć wiele o ich życiu. Informacje o ich strojach mamy raczej z późniejszego okresu, przejścia na chrześcijaństwo, gdy zrezygnowali z ciałopalnych pochówków. Wcześniej po śmierci ciało było palone na stosie, następnie po wygaśnięciu stosu wszelkie pozostałości były dokładnie rozdrabniane i rozrzucane warstwami na wyznaczonym miejscu (cmentarzu). Badania takiego cmentarza pod Górą Zamkową trwały m.in. w roku 2010. Zdjęcia zamieszczone w tym artykule pochodzą właśnie z tego wykopaliska.

Co ich zgubiło?

Zgubił ich brak umiejętności utworzenia silnego państwa. Struktury plemienne jeszcze w okresie rozbicia dzielnicowego w Polsce pozwalały im na samodzielną egzystencję, lecz sąsiedzi tworząc struktury państwowe rośli w siłę, zawiązywali sojusze na dłużej i prowadzili coraz bardziej spójną politykę zewnętrzną. Jaćwingowie nie dostrzegli konieczności przejścia na chrześcijaństwo, co wówczas było warunkiem spokojnej egzystencji, a co wykorzystał litewski Mendog. Dodatkowo nie potrafili zbudować jednolitej armii, a raczej organizowali się w małe grupy i wyprawami łupieżczymi nękali sąsiadów. Prawdopodobnie właśnie ich wojowniczość doprowadziła do zjednoczenia krajów sąsiednich, które później wspólnymi działaniami zakończyły samodzielne bytowanie Jaćwingów. Niestety jednak jednym ze sposobów walki z wojowniczymi pogańskimi Bałtami było sprowadzenie Krzyżaków, za co zresztą Polska i Litwa w późniejszym czasie musiały mocno odpokutować.

Można by powiedzieć – kogo dziś interesują ludy, które przegrały swój czas jeszcze w średniowieczu. Historia jednak jest nauczycielką, pozwala uczyć się na skórze własnych ojców, a ci, co nie chcą pójść wskazaną przez nią drogą, drugi raz w tej samej sprawie tyłek na cięgi nastawiają. Dziś świat poszukuje rynków zbytu, a nie ma bogatszego i bardziej nienasyconego w naszych okolicach niż rynek rosyjski. Mamy wielką szansę, bo rozumiemy mentalność Rosjan, mamy bliskość językową. Jeżeli przez głupie fobie ją zaprzepaścimy, historia może się z nami obejść tak samo, jak zrobiła to z Jaćwingami.

* Języki bałtyjskie określane są przez niektórych jako „bałtyckie”, co jednak sugeruje czysto geograficzne usytuowanie, zaś określenie Bałtowie nie jest pojęciem historycznym, a wytworem dzisiejszej nauki.

Literatura:  Jerzy Strzelczyk „Zapomniane narody Europy” wyd. Ossolineum

Za: http://interia360.pl/artykul/jacwingowie,44145
 

Skomentuj

Please log in using one of these methods to post your comment:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: