Strona główna > Edukacja, Historia, Kultura, Religia, Słowianie, Uncategorized > NIKLOT – Słowiański książę dzielny wielce / Książę Niklot i krucjata antysłowiańska / Obodrzycka epopeja

NIKLOT – Słowiański książę dzielny wielce / Książę Niklot i krucjata antysłowiańska / Obodrzycka epopeja

NIKLOT – Słowiański książę dzielny wielce

 
null

Zamek w Schwerinie (dawna nazwa słowiańskiego grodu to Zwierzyn)
ma aż 24 fantazyjne kominy i 100 ozdobnych pinakli.
Fasadę rezydencji górującej nad Starym Miastem zdobi
potężny konny posąg białego jeźdźca z włócznią.
To książę Niklot – słowiański przodek władców Meklemburgii.

Niklot, choć stał się bohaterem legend, nie jest postacią z baśni, ale historycznym władcą ziem meklemburskich. W XII wieku był księciem Obodrytów, Słowian połabskich. Jego państwo leżało pomiędzy Saksonią i Danią. Rządził przez blisko 30 lat, od 1131 roku. Początkowo uznawał wymuszone niemieckie zwierzchnictwo, ale odrzucał chrześcijaństwo, woląc pogańskich bogów. W 1147 sprzymierzeni Sasi i Duńczycy podjęli wielką wyprawę krzyżową. Zamiast do Jerozolimy ruszyli na sąsiadujących z nimi Słowian.

Niklot postanowił uprzedzić atak. „Przygotowuje potajemnie siły morskie – i przepłynąwszy cieśninę (Meklemburską) skierowuje flotę do ujścia Trawny, pragnąc ugodzić ziemię Wagrów, zanim by jeszcze wojska saskie wtargnęły do jego państwa. O świcie dnia, w który obchodzi się święto męczenników Jana i Pawła (26 czerwca), flota Słowian wpłynęła (do Lubeki) przez ujście Trawny… ” – opisuje kronikarz Helmod. Mimo początkowych sukcesów Niklot musiał ostatecznie zgodzić się na warunki krzyżowców. Za cenę pokoju został wasalem saskim i zobowiązał, że jego państwo przyjmie chrześcijaństwo.

Pokój trwał do czasu, gdy na podbój ziem Obodrytów wyruszył Henryk Lew, książę saski. Niklot stanął do walki i zginął na polu bitwy pod grodem Orle, dziś Wurle. Ostatnią bitwę stoczoną przez słowiańskiego księcia przedstawia wielki XIX-wieczny obraz historyczny pędzla Theodora Schloepkego, wewnątrz zamku. Posąg na fasadzie jest dziełem rzeźbiarza Christiana Fryderyka Genschowa, także XIX-wiecznym.

Wieża na każdy dzień

Również Henryk Lew doczekał się pomnika – na rynku Schwerina. Ufundowali go mieszkańcy w 1995 roku, w 800. rocznicę śmierci pogromcy Słowian. Po jego triumfie ziemie Obodrytów stały się niemieckim lennem, zarządzanym przez syna Niklota – Przybysława i jego następców, którzy stopniowo się zgermanizowali. Do początku XX wieku w zamku rezydowali książęta, dziś obraduje w nim parlament Meklemburgii-Pomorza Przedniego.

Dzisiejszy kształt rezydencji pochodzi z XIX wieku, gdy książę Franz Friedrich II gruntownie go przebudował. Architekt Adolph Demmler znalazł inspirację do swego projektu podczas podróży do Francji – wzorem dla jego rysunków stał się renesansowy zamek w Chambord nad Loarą. Według tradycji zamek w Schwerinie ma 365 wież i wieżyczek, po jednej na każdy dzień roku. W rzeczywistości prawdziwych wież jest tylko 15. Ale ich różnych imitacji wybudowano zatrzęsienie – 24 fantazyjne kominy i 100 ozdobnych pinakli.

Monumentalna, a zarazem baśniowo piękna budowla ze złoconą kopułą nad wejściem, zwieńczoną skrzydlatym Aniołem, stoi na wyspie na Jeziorze Szwerińskim. Ze starówki prowadzi do niej most z rozpędzonymi kamiennymi rumakami i giermkami ściągającymi ich uzdy. Część historycznych wnętrz można zwiedzać. Licząca 25 m długości Galeria Przodków z portretami książąt Meklemburgii z pięciu wieków wiedzie do sali tronowej, wspieranej przez kolumny z marmuru karraryjskiego i dekorowanej herbami miast, insygniami władców i alegorycznymi figurami. Warto też zajrzeć    do dawnych pokojów dziecięcych, gdzie znajduje się imponująca kolekcja europejskiej porcelany, przede wszystkim miśnieńskiej.

Krasnal zawsze na straży

żaden zamek nie może się obejść bez ducha. W Schwerinie jest nim kobold Petermännchen. Krasnal mieszkający w sklepieniach piwnic zamku. Przedstawiany bywa z pękiem kluczy, la- tarnią lub mieczem. Jedni twierdzą, że jest starcem z siwą brodą, inni, że mężczyzną w sile wieku z wąsem, noszącym wielką białą kryzę i kapelusz niczym muszkieter. Jedni w nim widzą kowala, inni księcia. Jest też wersja, że w przedchrześcijańskich czasach był wiernym sługą pogańskiego boga, który na wyspie miał swoją świątynię. Legendy mówią, że Petermännchen czuwa nad żołnierzami pełniącymi wartę. Jeśli zasną, budzi ich. Sam też pilnie strzeże zamku.

Na tyłach zamku czeka na gości przeszklona ażurowa oranżeria z kawiarnią. Łączące się z nią tarasy w ogrodzie w stylu angielskim tworzą wspaniały punkt widokowy, skąd można podziwiać jezioro i rozległy park za obrotowym mostem. Park przecinają kanały wodne. W głównej alei stoi konny pomnik z brązu upamiętniający księcia Friedricha Franza II, fundowany po jego śmierci w końcu XIX wieku. Alegoryczne figury wokół cokołu sławią jego potęgę, mądrość, wiarę i prawość. Z zieleni wychylają białe marmurowe posągi, m.in. figura księżnej Alexandrine, matki Friedricha Franza II, największej piękności swoich czasów.

Ostatni książę Schwerina – Friedrich Franz IV – abdykował w 1918 roku po rewolucji listopadowej w Niemczech.

Autor: Monika Kuc / Źródło: Rzeczpospolita
 
 

Książę Niklot i krucjata przeciwko Słowianom

 

Książę Niklot, który zasiadł na tronie obodrzyckim w 1131 roku, był znakomitym władcą. Swoje panowanie starał się podporządkować odrodzeniu gospodarczemu i poprawnych relacjach z sąsiadami. Szybko zdobył opinię mądrego i sprawiedliwego i nawet Sasi udawali się przed jego sąd, by rozstrzygać swe zwyczajowe spory. Są to wydarzenia bez precedensu, ponieważ duch „Drang nach Osten” był cały czas żywy, zwłaszcza wśród biskupów marchii nadgranicznych. A w końcu Niklot był poganinem!

Jednak szybko przyszło mu się zmierzyć z chyba najpotężniejszą krucjatą, jaka kiedykolwiek została zorganizowana. Głównymi jej przywódcami byli margrabia Albrecht Niedźwiedź prowadzący 60-tysięczną armię, książę Saksonii Henryk Lew na czele 40 tysięcy, Duńczycy pod wodzą pretendentów do tronu Kanuta i Swena, którzy zaprzestali swych sporów i zdołali zebrać flotę w sile 1000 (tysiąca!) okrętów, oraz polscy książęta, Bolesław Kędzierzawy i Mieszko Stary, ten ostatni na czele (podobno) 20 tysięcy dobrze okrytych wojsk (okrytych za pieniądze Konrada III). Jednak jak się okaże, rola polskich władców będzie mocno dwuznaczna:) Oprócz tych wymienionych, najwybitniejszymi przywódcami było cale grono arcybiskupów, biskupów oraz opatów, którzy zawsze mieli najwięcej do powiedzenia. Nawet dowództwo floty duńskiej objął biskup Boeskilde, Ascerus.

To dzięki Konradowi III do tej krucjaty w ogóle doszło. Król sam zobowiązał się udać na wyprawę do Ziemi Świętej i nie zamierzał opuszczać swego kraju, nie dając pozostałym tu czegoś do roboty. Pomysł krucjaty spotkał się z dużym poparciem biskupów, choć pomniejsi sascy możnowładcy byli wobec niej niechętni. Jednak Konrad III zdołał uzyskać (u papieża) dla krucjaty połabskiej statut równy wyprawie krzyżowej do Ziemi Świętej, łącznie z odpustami dla jej uczestników.

Papież Eugeniusz III poszedł nawet dalej – udzielił odpustów pod warunkiem, aby „żaden z nich pod karą ekskomuniki nie przyjął od pogan pieniędzy czy okupu, co mogłoby ostudzić zapał religijny, a niewiernych w ich błędach umocnić”. Jak widać, papież nastawiał krzyżowców na eksterminację.

To wszystko spowodowało, że nastąpił wybuch fanatyzmu religijnego i do armii krucjatowej przyłączyła się masa zbrojnych – w końcu nie trzeba było odbywać dalekiej i ciężkiej podróży, a wielu rycerzy (pojawili się nawet z Italii!) było ciekawych tych „Saracenów z północy”, jak nazwano Słowian połabskich. Tawerny w Rzeszy, Danii i innych regionach opustoszały z szumowin. Rozentuzjazmowana ludność wielu miast kupowała wojsku dodatkowe wyposażenie, jak kusze, które były dozwolone w przypadku walki z poganami.

Jeśli spojrzycie na mapkę Połabia, na jej skromny obszarowo region, oraz uwzględnicie stan zapaści gospodarczej i dużego wyludnienia (wskutek nieustannych wojen i chrześcijańskich rządów Henryka Gotszalkowica), w jakiej te tereny wówczas się znajdowały, to można by sądzić, że krucjata odniesie błyskawiczny i bezproblemowy sukces. Nic bardziej mylnego.

Niklot doskonale zdawał sobie sprawę z zagrożenia, a jego przyjacielskie relacje z wieloma władcami (m.in. z Adolfem grafem Holsztyńskim) oraz duża liczba szpiegów (Połabianie tradycyjnie byli dwujęzyczni i bez problemów wnikali w szeregi armii krzyżowej) powodowały, że zawsze był krok przed nimi. W 1146 roku Niklot został na ogólnosłowiańskim wiecu w Zwierzynie uznany władcą Obodrzyców, Wieletów, Czerezpian, Chyżan, Doleńców, nawet plemion z Łużyc, które nominalnie znajdowały się pod władaniem Niemców.

Ponieważ armie krzyżowe zbierały się powoli, Niklot przeprowadził uderzenie wyprzedzające na Wagrię. 26 czerwca 1147 roku flota Obodrzyców wpłynęła o brzasku do ujścia Trawny, kierując się na Lubekę. Paląc znajdujące się w porcie okręty dokonała desantu na miasto, po czym zdobyła twierdzę Segeberg. Rozpuszczone oddziały jazdy przeprowadzały głębokie rajdy, zmuszając jeszcze nie zorganizowane armie krzyżowe do reakcji. Operacja wagryjska miała kapitalne znaczenie moralne, pokazując siłę obodrzyckich wojsk.

Plan krucjaty był prosty. Głównymi celami ataków miały być obodrzycki Dubin i lucicki (Wieleci) Dymin. Później flota Duńczyków miała przewieźć krzyżowców na Rugię i tam dokończyć dzieła zniszczenia. Jednak gdy Sasi i Duńczycy nieopatrznie rozbili swe obozy w miejscu rozdzielonym groblą i jeziorem, Niklot gwałtownym atakiem uderzył na wojska duńskie, zadając im duże straty. I zrobił to praktycznie na oczach bezsilnych Sasów.

Tymczasem duńska flota, zakotwiczona u ujścia Warnawy, została nagle napadnięta przez Rugiów, których mniejsze i znacznie zwrotniejsze okręty okazały się bardzo skuteczne, rozbijając duński szyk. Poza tym Rugiowie, nie bacząc na swe znacznie mniejsze siły, zastosowali blokadę wciąż ogromnej floty duńskiej od strony morza, jakby przygotowując się na przybycie posiłków i generalny atak (nawet przysłano kilka okrętów, bliźniaczo podobnych do jednostek Pomorców). Duńczycy nie wytrzymali nerwowo – hurmem wsiedli na swe okręty i w panice zaatakowali „blokadę”. Rugiowie łaskawie ich przepuścili i w ten sposób Dania zakończyła swój udział w krucjacie połabskiej.

Pod Dyminem Albrecht Niedźwiedź kilka razy znalazł się w rozpaczliwej sytuacji – Wieleci podczas zaskakujących nocnych ataków o mało nie opanowali jego obozu, gdyż wojska Albrechta zostały poważnie uszczuplone odejściem kilku kontyngentów biskupich, którzy szukali łatwiejszego łupu (o tym w innej notce).

„Czyż ziemia, którą pustoszymy – powtarzano w obozach krzyżowców – nie jest nasza? Dlaczego wiec swymi nieprzyjaciółmi jesteśmy? Takie głosy było słychać wśród Sasów (Helmold). Jasno z nich wynika (co podkreśla Andrzej Michałek), że wśród krzyżowców aktywnie działała agentura słowiańska, siejąc defetyzm i doprowadzając do upadku morale.

Podczas tej krucjaty w zasadzie nie stoczono żadnej większej i rozstrzygającej bitwy (poza oczywiście oblężeniem Dubina i Dymina oraz walkami na morzu), jednak nieustannie trwały drobne utarczki, zasadzki i szybkie rajdy w wykonaniu Połabian, na które krzyżowcy nie potrafili znaleźć żadnej skutecznej metody. Słowianie całkiem sprawnie opanowywali szlaki komunikacyjne, uniemożliwiając dowóz żywności oraz kontakt pomiędzy oddziałami wroga. Efektem tego był głód i nieuchronne zarazy, które dziesiątkowały krzyżowców.

W końcu stało się jasne, że kontynuowanie walki może skończyć się katastrofą. Pokój zawarto pod Dubinem na zasadzie „status quo ante”, czyli utrzymania dawnego stanu rzeczy (Niklot zobowiązał się także do wydania jeńców duńskich i do przyjęcia chrześcijaństwa), co w zasadzie niewiele znaczyło i mogło być jedynie wstępem do kolejnych wojen. Krucjata skończyła się porażką, jednak dla Połabia to nie koniec nieustannej walki o przetrwanie.

P.S.

Postać księcia Niklota była przez poprawnych religijnie historiografów bezlitośnie wyszydzana i starano się umniejszyć jego osiągnięcia. Niklot, mimo pewnej rysy na swoim życiorysie, był władcą naprawdę dużego formatu, łagodnym w czasie pokoju i straszliwym wojownikiem podczas wojny, dotrzymywał słowa danego wrogom i nigdy nikomu niczego nie zabrał. W porównaniu do bandy złodziei i morderców z drugiej strony wypada naprawdę wspaniale.

 

„Dzieje polityczne Obodrzyców” Adam Turasiewicz.

„Słowianie zachodni. Początki państwowości” Andrzej Michałek.

Tu link do „Kroniki Słowian” Helmolda, jeśli ktoś chciałby ją przeczytać:

http://www.scribd.com/doc/16492859/Helm-Old

 
 

Obodrzycka epopeja

 

Historia Połabia jest absolutnie fascynująca, z pewnością zasługująca na epicką powieść, a przynajmniej na porządny film.

Najbardziej ciekawe jest to, że w przypadku chrześcijańskiego najazdu na pogańskie Połabie mamy do czynienia z klasycznym podziałem ról – dobrzy i źli, czarne i białe. To właśnie chrześcijańscy najeźdźcy byli źli, kłamliwi, chciwi, skrytobójczy, pozbawieni honoru. W zasadzie mamy tu do czynienia z najazdami sfanatyzowanych złodziei i morderców, którzy swe mordy i grabieże obłudnie ubierali we wzniosłe słowa.

Po odparciu krucjaty w 1147 roku książę Niklot swoje rządy podporządkował (w zasadzie próbował) próbom odbudowy kraju i zapewnienia dobrych relacji z sąsiadami. Jednak ten region nieustanie wrzał od działań wojennych. Jeśli wierzyć zapiskom Helmolda, Niklot (między 1147 a 1151) dostał się do niewoli i został z niej odbity. Wtedy też miało dojść do kolejnej gwałtownej reakcji pogańskiej.

Wbrew pozorom najgroźniejszym przeciwnikiem Słowian nie był ani Albrecht Niedźwiedź, czy też Henryk Lew, tylko król duński Waldemar I nazwany wkrótce Wielkim. Niewątpliwie przewyższał on obu brutalnych i bezwzględnych władców saksońskich (prawdziwych słowianożerców) inteligencją i przebiegłością, a w tandemie z biskupem Absalomem (doskonałym wojskowym) stawał się wyjątkowo niebezpieczny.

Nie ulega też żadnym wątpliwościom, że to właśnie intryga Waldemara duńskiego doprowadziła do wybuchu wojny w 1160 roku. Niestety już na jej początku Niklot wpadł w zasadzkę i zginął w trakcie walki. Śmierć tego wybitnego wodza była ogromnym ciosem dla Obodrzyców. Co prawda jego synowie Warcisław i Przybysław razem przejęli rządy (tak zdecydował wiec), jednak nie dorównywali oni umiejętnościami swemu wielkiemu ojcu.

Śmierć Niklota (Niklots Tod) — obraz Teodora Schloepkego w Schwerinie (dawnym Zwierzynie)

Podczas oblężenia grodu Orle (Wurle) Warcisław dostał się do niewoli, sam zaś Przybysław nie potrafił wykorzystać właściwie początkowych sukcesów Niklota, popełniając kilka istotnych błędów.

Najeźdźcom pomogło też w zwycięstwie pojawienie się prawdziwej wunderwaffe tamtych czasów. Henryk Lew zastosował nowy sposób zdobywania grodów – ogromny hak, który zrywał obramowania murów, oraz wysoką wieżę oblężniczą, z której sypał się grad pocisków na obrońców. Duńczycy zaś pokazali jeszcze bardziej przełomowy wynalazek – nowy rodzaj statku o podwyższonych burtach i wybudowanych kasztelach na dziobie i rufie (tzw nef). Słowianie już od dawna wywoływali lęk na morzu (nawet u potomków wikingów), a zastosowanie tego typu łodzi dawało większe szanse ich przeciwnikom, zmieniając bitwę morską głównie w walkę łuczników.

Jednak najważniejszym czynnikiem, który doprowadził Połabie do klęski było same chrześcijaństwo. Helmold nie bez powodu z dumą podkreśla, iż to działalność propagandowa kościoła umożliwiła ogromny napływ ochotników do wojsk saskich, nawet z tak odległych regionów Europy jak Italia. Płomienne kazania, hojne obietnice zysków niebiańskich (tych ziemskich także) oczyściły tawerny z szumowin, którzy z obłędem w oczach ruszali na Saracenów z północy (tak nazywano Słowian). W prawdziwej walce było to jedynie mięso armatnie, ale przynajmniej częściowo spełniało swoją rolę, zaprowadzając terror i zajmując się wyrzynaniem bezbronnych kobiet i dzieci.

W 1164 roku doszło jeszcze raz do wybuchu powstania przeciwko chrześcijańskim rządom na Połabiu. Powodem był nieludzki wyzysk i złe traktowanie ludności słowiańskiej. Turasiewicz pisze o nagminnym wręcz stosowaniu przez biskupów prowokacji, gdy dochodziło do niszczenia słowiańskich świątek, oszustw przy pobieraniu dziesięcin, oraz prawnej dyskryminacji. Słowianom zabraniano składania przysiąg przed drzewami, źródłami i kamieniami, obwinionych zaś o przestępstwa przyprowadzano przed księdza do wybadania za pomocą żelaza lub lemieszy … stare dobre tortury.

Dlatego też powstanie, jaki wybuchło w 1164, było bardzo gwałtowne i krwawe. Jednak książę Przybysław, mimo początkowo ogromnych sukcesów militarnych (m.in. Meklemburg został zdobyty i zniszczony), przystąpił do walki w zasadzie bez dalekosiężnego planu, co nieuchronnie doprowadziło nie tyle do klęski, co do … wygaśnięcia powstania.

W 1167 roku książę Przybysław otrzymuje  od Henryka Lwa we władanie Obodrsko (choć bez Zwierzyna), stając się jego lennikiem. Rok później zostaje obdarzony przez cesarza Fryderyka Barbarossę tytułem księcia Rzeszy …

Trzeba podkreślić, że Przybysław pozostawał władcą słowiańskim, na którego dworze zdecydowanie przeważał właśnie żywioł słowiański. Książę próbował jeszcze raz wywołać powstanie, jednak brak poparcia ze strony władców pomorskich (który wręcz zagrozili przyłączeniem się do jego wrogów), przekreślił te plany.

Uparci Obodryci długo trwali na swych ziemiach i wciąż opierali się przed przyjęciem chrześcijaństwa, jednak wielu z nich uciekało w inne regiony (Pomorze, Dania), imało się pirackiego rzemiosła. Helmold z uciechą propagował pogląd, iż ludność słowiańska została wytępiona już w XII wieku. Jest to oczywiście totalna bzdura, o czym cała masa imion słowiańskich w Registrum Raceburgense spisanych niemal wiek później najlepiej zaświadcza. Obecnie wielu uczonych stanowczo odrzuca żenujące tezy Helmolda o wytępieniu Słowian w XII wieku, a ów proces ich całkowitej germanizacji umiejscawia na XIV/XV wiek (Jegorow nawet na XVII).

Gdyby popatrzeć na wyniki połabskiej zawieruchy, to pozostali bohaterowie ostatnich walk niezbyt dobrze na tym wszystkim wyszli.

Brutalny Albrecht Niedźwiedź doprowadził do zrujnowania własnego regionu, ale nie w wyniku działań wojennych tylko obciążeń podatkowych, także konieczności spłacenia arcybiskupa Wichmana, który pomagał margrabiemu w zdobyciu Brennej. Co prawda zdołał on jeszcze odbudować swoją potęgę, ale na jego terenach jeszcze długo będzie panować głód i straszliwa nędza.

Adolf Holsztyński (zasłynął ze swego okrucieństwa wobec ludności słowiańskiej, niechętnej zaprowadzaniu obcej religii) zginął pod Dyminem (w tzw. bitwie pod Wierchami), w wyniku straszliwej szarży jazdy słowiańskiej. Jednak rejterada rycerzy pomorskich doprowadziła w ostateczności do klęski.

Okrutny Henryk Lew (pod Małachowem nakazał na oczach obrońców zamordować księcia Warcisława wraz z innymi wielmożami), w wyniku swej polityki, która skonfliktowała go z cesarzem, stracił władzę i został skazany na banicję. Warto zwrócić uwagę, iż w czasach swej świetności Henryk Lew nie tylko dorównywał, ale wręcz przewyższał potęgą cesarza. Jednak nieustanne wojny ze Słowianami tak bardzo go wykrwawiły, że jego ród ostatecznie stracił swe dziedzictwo.

Książęta pomorscy Bogusław i Kazimierz (z dynastii Gryfitów, synowie Warcisława I), którzy walczyli najpierw po stronie Jaksy z Kopnika, następnie księcia obodrzyckiego Przybysława, a nawet wykazali się (podobno) dobrą znajomością dyplomacji (zagrozili cesarzowi wypowiedzeniem przysięgi, jeśli ten nie zniesie statutu krucjaty dla wyprawy Henryka Lwa w 1164 roku), odnieśli pewne sukcesy – ziemie Redarów i dawnych Dolężan weszły w 1170 roku do ich włości. Wyspa Rugia zaś stała się lennem drugiego stopnia. Jednak ich pomoc była zawsze chwiejna, późniejsze zaś poparcie dla Henryka Lwa w walce z cesarzem okaże się dużym błędem.

Ciekawostką jest to, że od księcia Obodrzyców Przybysława wywodzi się dynastia książęca (oczywiście stopniowo ulegająca germanizacji), panująca w Meklemburgii jeszcze na początkach XX wieku.

Waldemar Wspaniały okazał się największym (jeśli nie bierzemy pod uwagę kościoła, który na wojnie zawsze dobrze zarabiał) zwycięzcą tych walk. Rugia stała się jego lennem (już w 1160 roku). Wielu Słowian wkrótce zacznie dobrowolnie zaciągać się na służbę w budowanej właśnie ogromnej flocie Waldemara. Król tych najemników (sławnych z wojowniczości) witał z otwartymi ramionami i dobrze opłacał. Można nawet rzecz, że Słowianie zaczęli stanowić jądro jego sił. Nie ma w tym nic dziwnego, ponieważ tak ogromna flota zaczynała stanowić straszliwe obciążenie dla ludności duńskiej, co zawsze niesie ze sobą niebezpieczeństwo buntu. Posiadanie oddziałów związanych umową jedynie z władcą, obcych narodowościowo, miało owe niebezpieczeństwo zneutralizować.

Pozostał jeszcze jeden problem, który spędzał sen z powiek duńskiego władcy – główny ośrodek pogańskiego oporu na wyspie Rugii (największej siedziby piratów), tajemnicza Arkona.

Turasiewicz A. „Dzieje polityczne Obodrzyców”

Dąbrowski J. „Dzieje Europy od X do schyłku XIV wieku”

 
„Ofiary ludzkie” u pogańskich Połabian :
http://ryuuk.salon24.pl/294798,ofiary-ludzkie-u-poganskich-polabian

Pogański i chrześcijański patriotyzm :
http://ryuuk.salon24.pl/276894,poganski-i-chrzescijanski-patriotyzm
 
Autor: http://ryuuk.salon24.pl/
 
Nasi pogańscy bracia – Prusowie :
http://opolczykpl.wordpress.com/2012/08/02/nasi-poganscy-bracia-prusowie/
 

  1. 2012-08-05 o 9:39 AM

    Kolejnym słowiańskim zdrajcą pomagającym jahwistom w zdobyciu Arkony był Przybysław – wyrodny syn bohatera Słowiańszczyzny – Niklota.

    Niklot pokonał jako jedyny władca słowiański wyprawę krzyżową przeciwko Połabianom i powstrzymał przymusową jahwizację jego ziem.

    Zginął – jak na wojownika przystało – na polu bitwy.

    http://opolczykpl.wordpress.com/2012/06/10/12-czerwca-slowianski-dzien-pamieci-o-arkonie/

    Lubię

    • jaksa
      2012-12-22 o 7:16 PM

      Jaksa z Kopanicy. Jedyny to dodatek, wtręt, glosa. „Kopnik” za bardzo mi obcą, niemiecką przypomina nazwę. Brzmieniowo, nie semantycznie🙂, bo podobnie jak nieme mówią. I w Szczodry Wieczór – wszystkim, którym bliskie prawe, nasze, słowianskie wartości – najlepszego. Acha. dzieki za to blogowisko, Standardowo biegam i strzelam do bezbronnych arabusów, a oni do mnie, różnica taka, że kozojeby idą do raju, a my pod sąd. ONZ – jest gorsza od…

      http://ryuuk.salon24.pl/338112,jaksa-z-kopnika-koniec-slowianskich-wilkow

      Admin

      Lubię

  2. 2012-09-06 o 8:00 AM

    Reakcje pogańskie

    Wprowadzanie chrześcijaństwa zawsze spotykało się z oporem ludności, która posiadała własne wierzenia i kulturę, a dla której ta nowa religia była zwyczajnie obca, niezrozumiała oraz kojarzona albo z germańskim (jak u Połabian i Polaków), albo bizantyjskim (w przypadku Rusów i Bułgarów) zagrożeniem.

    Oczywiście w wielu przypadkach, przynajmniej początkowo, traktowano chrześcijaństwo z tolerancją typową dla większości pogańskich religii, czasem nawet swoistym poczuciem humoru, czego idealnym przykładem byli Łotysze – chrystianizowani przez obie strony (prawosławny Nowogród i Germanów), grzecznie słuchali misjonarzy a nawet z dużą chęcią przyjmowali chrzest, ponieważ nowo ochrzczeni otrzymywali zwykle podarki (np. cenne tkaniny). Efekt był taki, że niektórzy Łotysze byli chrzczeni wielokrotnie, co zupełnie nie przeszkadzało im w praktykowaniu własnych wierzeń …

    Efektem tego było praktykowanie „dwuwiary” – oficjalnie i na pokaz chrześcijaństwa, natomiast w zaciszu domowym, czy też w pogańskich chramach, wiary swoich przodków. Dzięki temu wielu zwyczajów i świat pogańskich nie udało się wykorzenić, mimo iż próbowano, i występują one, nawet po swoimi starymi nazwami, do dnia dzisiejszego. Doskonałym przykładem jest Wielka Noc, Zielone Świątki, czy Noc Świętojańska.

    Na bliższych nam terenach także czasami było ciekawie. Biskup Thietmar opisał w jaki sposób zachowywali się chrystianizowani Słowianie w diecezji merseburskiej. Gdy kazano im klepać niezrozumiałe modlitwy, ci często złośliwie przekręcali słowa, zamieniając np. „Kyrie eleison” na „Ukrivolsa” …

    Jednak proces chrystianizacji zwykle charakteryzowało nieludzkie okrucieństwo i skrajny wyzysk. To dlatego właśnie ludność Połabia, którą wydziedziczano i zamieniano w niewolników (sprzedawanych następnie do Rzeszy) wywołała w 983 roku wyjątkowo krwawe powstanie pod dowództwem Mściwoja, następnie jego syna Mścisława, podczas którego znienawidzone duchowieństwo bezlitośnie wyrżnięto a kościoły zniszczono do samych fundamentów.

    Obodrzyce mieli jeszcze jeden wybuch pogaństwa – gdy za sprawa Gotszalka, gorliwego chrześcijanina (Goddescalcus – sługa boży) ponownie zaczęto wprowadzać na ich terenach chrześcijaństwo, doszło do kolejnej krwawej reakcji w 1066 roku, pod wodzą Błusa. Armie Sasów i Duńczyków zostały przegnane, kościoły ponownie zniszczone, a Obodrzyce nawet najechali na saskie ziemie, niszcząc (ponownie!) Hamburg. To wtedy też schwytano i zamordowano biskupa meklemburskiego, Jana ze Szkocji, a jego głowę złożono w chramie w Radagoszczy.

    W Szwecji znane jest powstanie Swena Ofiarnika (Swena Blota) które w 1070 roku doprowadziło nawet do obalenia króla Halstena i zniszczenia biskupstw. Za panowania Swena kraj stał się z powrotem pogański i tylko śmierć władcy spowodowała, że rozpoczęto ponownie proces chrystianizacji.

    Brutalne wprowadzanie chrześcijaństwa przez czeskich Przemyślidów również spotkało się z pogańską reakcją, na czele której stanęła wdowa po Wratysławie I, sławna Drogomira (Drahomira). Pogańska księżniczka (nie dała się nawrócić) okazała się godna swojego smoczego imienia i pod jej dowództwem niszczono kościoły oraz wypędzano z kraju duchowieństwo.

    Podobnie było w Wielkiej Bułgarii, gdy książę Włodzimierz (objął tron w 889r.) okazał się zdecydowanym przeciwnikiem polityki wewnętrznej swego ojca (Borysa) i zwolennikiem wierzeń i tradycji pogańskich Protobułgarów. Natomiast gdy po śmierci Symeona Wielkiego tron objął car Piotr (927-969), ślepo posłuszny duchowieństwu greckiemu, którego szczodre obdarowywanie doprowadziło wielu Bułgarów do ruiny i życia w charakterze ludności zależnej, tzw. z grecka klirików (ludzi kościoła) i parików (chłopów niewolnych), wtedy także doszło do reakcji, tak pogańskich, jak i do zaktywizowania się ruchu bogomiłów.

    Także na Rusi reakcje pogańskie i bunty antyfeudalne (zdarzające się nawet w XIII wieku) były czymś absolutnie normalnym.

    Nawet Sasi, formalnie chrześcijańscy od czasów Karola Wielkiego, często praktykowali swe obrządki, o czym wspomina Helmold w „Kronice Słowian”.

    Zatem trudno się dziwić, że i Polska doczekała się własnych reakcji pogańskich. Jeśli wierzyć Długoszowi, już w 1022 roku wybuchła u nas „straszliwa zawierucha” (co potwierdził czeski Kosmas). Jednak prawdziwy bunt antychrześcijański datuje się na lata 30-te XI wieku. Powodem nie była jedynie obca, niezrozumiała (i kojarzona z germanizmem) religia. Tak naprawdę to duchowieństwo, a raczej jego nienasycona chciwość, była tego najważniejszą przyczyną. Dziesięcina, która już od wieków była świętym oszustwem (nawet przed prawodawstwem karolińskim) dawała duchowieństwu nie tylko dochody, ale też ogromną władzę, dzięki której mogło ono wszystkich krnąbrnych poddanych po prostu zamienić w niewolników.

    Warto powtórzyć słowa Szczecinian (bo są naprawdę ponadczasowe), które przekazali oni spowiednikowi Władysława Hermana, biskupowi Ottonowi Mistelbachowi:

    „U was, chrześcijan, pełno jest łotrów i złodziei; u was ucina się ludziom ręce i nogi, wyłupuje oczy, torturuje w więzieniach; u nas, pogan, tego wszystkiego nie ma, toteż nie chcemy takiej religii! U was księża dziesięciny biorą, nasi kapłani zaś utrzymują się, jak my wszyscy, pracą własnych rąk”.

    Około 1034 roku „wybuchł w ziemi Lachów bunt, powstali chłopi i pozabijali swoich biskupów …”. „Rzucili się na swoich panów i sięgnęli po władzę … . „Przeciw biskupom i kapłanom bożym rozpoczęli bunt i jednych mieczem, drugich kamieniami pomordowali”. Tak można przeczytać w kronikach Galla Anonima i kronikach ruskich Nestora. Arcybiskupstwo w Gnieźnie, biskupstwa w Krakowie, Poznaniu i Wrocławiu nie przetrwały tej burzy. Klasztory upadły a w opustoszałych kościołach „dzikie zwierzęta założyły swoje legowiska”.

    W okrucieństwie podczas chrystianizacji przodowali zawsze duchowni. Aleksander Świętochowski dość słusznie zauważa, że: „Kler podtrzymywał niewole i ją rozszerzał, zaprawiony do okrucieństwa w przymusowym nawracaniu pogan. Nie cofał się nawet przed fałszowaniem przywilejów”. Akurat tu nie ma nic dziwnego – fałszerstwa przecież można uznać za znak rozpoznawczy instytucji kościelnych.

    „Bolko Mieszkowic przeklęty niechaj będzie w tym i przyszłym żywocie, wraz ze wszystkimi, co mu pomoc i radę dawali … Nawet imię jego niechaj sczeźnie z ludzkiej pamięci po wsze czasy. Anatema sit! Amen”.

    Te słowa włożył w usta arcybiskupa Stefana Karol Bunsch („Bezkrólewie”). Odnoszą się one do jednej z najbardziej tajemniczych postaci w polskiej historii – Bolka Mieszkowica (zwanego tez Zapomnianym), pierworodnego syna Mieszka II i Słowianki (Dobrawy?) Po dziś dzień kwestia istnienia księcia Bolka, który miał stanąć na czele reakcji pogańskiej, wywołuje zażarte dyskusje.

    Według Galla to właśnie ów arcybiskup Stefan kierował pacyfikacją kraju. W wyniku jego działalności „Polska stała się jedną wielką pustynią, bezludnym opuszczonym pustkowiem, cmentarzyskiem ruin i zgliszcz”.

    W kościelnej historii (zwykle pisanej pod kątem potrzeb wiary:), nie brakuje tego typu sztuczek – np. z Władysława Laskonogiego, który był znany z pogańskich skłonności, próbowano zrobić gwałciciela mniszek, nie patrząc zupełnie na jego mocno już podeszły wiek. Jednak Bolka Mieszkowica wymazano z historii, co wtedy było jeszcze wyjątkowe. Wymazywanie z pamięci (i kart historii) będzie święcić triumfy dopiero później, i zwykle w przypadku prostych ludzi (chodzi np. o palenie akt procesowych skazanych na śmierć czarownic).

    Na koniec jeszcze jedna kwestia, wielokrotnie przemilczana. Często zdarzało się, np. na Połabiu, że do pogańskich reakcji przyłączali się chrześcijanie, nawet koloniści niemieccy! Oni doskonale wiedzieli, że w pogańskiej wierze żyje się po prostu lepiej. Podatki niższe a wolność znacznie większa. Pogańscy kapłani nigdy też nie odznaczali się tak nienasyconą chciwością jak chrześcijańscy.

    Święta – pogańskie czy chrześcijańskie ? :
    http://ryuuk.salon24.pl/265220,swieta-poganskie-czy-chrzescijanskie

    Słowiańskie wystąpienia antykościelne :
    http://www.racjonalista.pl/kk.php?s=4916

    Zapomniani bohaterowie Słowiańscy :
    https://slowianin.wordpress.com/maslaw-znad-warty/

    Za: http://ryuuk.salon24.pl/277197,reakcje-poganskie

    Lubię

  3. 2013-07-31 o 3:11 PM

    Jeszcze jeden niezłomny pogański bohater i władca w Europie:
    http://pl.wikipedia.org/wiki/Radbod_(król_Fryzów)

    Ważny art. w jęz. ang. dot. Radboda pt.: „Pogańska Fryzja”:
    http://alkman1.blogspot.com/2007/03/pagan-frisia.html

    Cytat z pow. blogu: „Gods don’t die.
    It is the faith that dies, the faith of the ungrateful crowd of mortals.”

    Ciekawy tekst dot. baskijskiego pogaństwa –
    przedchrześcijańskich wierzeń religijnych Basków w czasach historycznych i współcześnie (oryg. opublikowanego na pow. blogu): http://www.nabasque.org/NABO/paganism.htm

    Lubię

  1. 2012-08-07 o 1:41 AM
  2. 2013-04-12 o 3:50 PM
  3. 2013-08-07 o 1:30 PM
  4. 2014-03-20 o 12:21 PM

Skomentuj

Please log in using one of these methods to post your comment:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: