Strona główna > Edukacja, Historia, Kultura, Nauka, Polityka, Religia, Słowianie, Uncategorized > Gdzie podziali się Germanie ? – Winicjusz Kossakowski / Dobrogost – Nasi młodsi bracia Germanie / 4000 lat naszej nieprzerwanej żywej tradycji

Gdzie podziali się Germanie ? – Winicjusz Kossakowski / Dobrogost – Nasi młodsi bracia Germanie / 4000 lat naszej nieprzerwanej żywej tradycji

Winicjusz Kossakowski – Gdzie podziali się Germanie?

 

Artykuł pod tym tytułem opublikował Analityk. Autor zaznacza że, dane do opracowania są z „Distribution of European Y- chromosome DNA ( Y-DNA) haplogroups by country in percentage”.

Autor razem z naukowcami germańskimi szuka Haplogrupy chromosomu Y dla narodów uważanych za Germanów.

Niżej ważniejsze cytaty z opracowania pana Analityka.

Haplogrupa I

   HAPLOGRUPA    R1a

Poznawanie haplogrup zacznijmy od chyba dla nas najciekawszej, bo nosi ją ponad 50% obywateli naszego kraju, jak i krajów sąsiednich. Mutacja pojawiła się około 21 tys. lat temu na terenach południowej Rosji. Na naszych terenach jej przedstawiciele to kultura ceramiki sznurowej 3300 – 2500 lat p.n.e. Ekspansja tej haplogrupy związana jest z udomowieniem konia na stepach Eurazji. Ludność ta była na tyle ekspansywna, że dziś stanowi ponad 20% populacji tak oddalonych obszarów jak zachodnia część Skandynawii i Islandia. Należy dodać, że 80% populacji najwyższych kast w Indiach jest posiadaczką tej haplogrupy.

HAPLOGRUPA  R1b

Mówiąc o tej haplogrupie należy wspomnieć dzieje Europy z okresów V – VIII w. Dotychczasowa historia opisywała ten czas jako ekspansję ludów germańskich, które spychały Celtów na tereny dzisiejszej Brytanii, Walii, Szkocji. Ale  porównajmy te informacje z częstotliwością występowania  haplogrupy R1b na tych terenach. O ile w krajach dziś uważanych za germańskie(Niemcy, Austria, Szwajcaria) haplogrupa R1b występuje u 40 -50% mieszkańców, o tyle w Irlandii, Szkocji, Walii, zachodniej Francji, gdzie mówimy o potomkach Celtów, występuje ona u około 80% mieszkańców. To grupa ewidentnie skojarzona z Celtami. I co ciekawe, jest to haplogrupa młodsza od R1a, bo pojawiła się około 20 tys. Lat temu w okolicach Morza Kaspijskiego i centralnej Azji.

HAPLOGRUPA  I 1

Jako pre – germańską haplogrupę niektórzy chcą określić haplogrupę I 1.  Haplogrupa I, jest to najstarsza haplogrupa Europy, występowała z bardzo dużym prawdopodobieństwem u przeważającej większości ludzi z Cro – Mangan. Tak samo najstarsze budowle megalityczne tworzyli ludzie z tą haplogrupą. Później, między 10 a 5 tys. lat temu w Jutlandii i Skandynawii wyizolowała się z niej haplogrupa I1. Jest to grupa dziś stosunkowo nieliczna. Praktycznie nosi ją 30 – 40% ludności w środkowej Skandynawii i na Islandii. W krajach przez historie określanych jako germańskie występowanie I1 odnotowuje się w zakresie 10 – 20% . Nie ulega wątpliwości, że  to lokalna , skandynawska i stara mutacja mająca  niewielkie znaczenie w dzisiejszej Europie i na pewno nie byli to ci Germanie, którzy mogliby podbijać rozwinięte cywilizacje takie jak Cesarstwo Rzymskie.

 R1a1g7 a kultury archeologiczne

GDZIE SĄ WIĘC „CI” GERMANIE?

 

Powyżej przedstawiony sposób rozumowania i uzyskane wartości wskazywały by wyraźnie, że nie było migracji ludów germańskich do Europy. Ludy jakie przywykliśmy określać plemionami germańskimi to przemieszana ludność skandynawska I1, słowiańska R1a i celtycka R1b, którą połączyły wspólne interesy, wspólnota zamieszkiwanych terenów i wreszcie wspólny wódz, który poruszył ich do parcia na Rzym.

Jednak oddajmy głos obrońcom tezy, że Germanie wywodzą się od potomków starej europejskiej haplogrupy I1, której nosiciele zostali zastąpieni R1b. Jakie mają argumenty?

Po pierwsze – poligamia.

Mężczyzna o wyższym statusie społecznym miał szansę spłodzić dzieci

z większą liczbą kobiet. Indoeuropejczycy którzy wnieśli do Europy zarówno  udomowionego konia, jak i brąz, musieli uzyskać wyższy statut materialny nad autochtoniczną ludnością z grupy I1, co zapewniało im więcej potomstwa. Po drugie w wyniku walk ginęli mężczyźni lokalnych ludów (gorzej uzbrojeni i mniej waleczni), co w połączeniu z tym, że w grupie najeźdźców było zwykle więcej mężczyzn niż kobiet, tworzyło sytuację, w której po inwazji rodziło się więcej dzieci przybyszów niż dzieci ocalałych autochtonów. Po trzecie wskazują , że posiadacze R1b mogą wykazywać się większą predyspozycją do płodzenia chłopców w porównaniu do I1. O sukcesie rozprzestrzeniania się haplogrupy chromosomu Y decyduje sprawność plemnika  w stosunku do niosącego  chromosomu X u mężczyzn  z hapologrupą I1, prawdopodobieństwo spłodzenia potomka męskiego byłoby mniejsze niż u nosicieli R1b.

Ta linia obrony Skandynawii jako kolebki Germanów wykazuje, że I1  zarówno pod względem możliwości przekazywania genów, jak i cywilizacyjnym była recesywna. Tak więc ludność nosząca ten chromosom nie mogła być terytorialnie ekspansywna, czym wykazały się w historii ludy zwane Germanami.

Jednak, jakby nie patrzeć , to sukces tzw. ludów germańskich to okres, w skali genetyki,   stosunkowo niedługi. Ostatecznie to niewiele ponad tysiąc lat. Tak więc ludami, które w historii zapisały się jako ludy germańskie były połączone wspólnym interesem ludy niosące mutacje I1, R1a, R1b, czyli Skandynawowie, Słowianie i Celtowie z dzisiejszym udziałem w populacji (20% – 20% – 40%).

A KIM SĄ POLACY?

W roku 2009 w haplogrupie R1a1 odnaleziono kolejne mutacje wyodrębniając ciekawą dla nas haplogrupę R1a1a7, której wiek określono na 10,7 tys. Lat. Patrząc na rozkład w populacjach genetycy stwierdzili, że najwięcej przedstawicieli tej grupy mieszka w centralnej, a później w południowej Polsce. Stąd przyjmuje się, że właśnie w Polsce 10,7 tys. Lat pojawiła się mutacja, której posiadacze co najmniej od tego czasu zamieszkują tereny dzisiejszej Polski, stąd ta mutacja rozprzestrzeniła się na zewnątrz m. in. Na Bałkany, do Grecji, na Kretę, gdzie występuje u 2-3% populacji. Prowadzone badania antropologiczne kultur zamieszkujących Polskę zdają się to potwierdzać.

UGROFINOWIE

 

Haplogrupa N1c1 pojawiła się 12 tys. Lat temu w Syberii. Przyniesiona do Europy przez lud stepowy. Najczęściej występuje w Finlandii 58%, w Estonii 34%, Węgry 1%. U Węgrów współczesnych grupą dominującą jest R1a od 32% do 60%, czyli mutacja słowiańska. Jeden procent Madziarów zdominował ludność słowiańską i narzucił jej swój język.

Opierając  się na tym wynaturzeniu, szukał bym odpowiedzi na tytułowe pytanie:

„Gdzie podziali się Germanie ?”

Skąd język germański w środku Europy?

W tym miejscu musimy oderwać się od genetyki. Tadeusz Miller w pracy „3 tysiące lat państwa polskiego”, zamieścił mapkę wędrówki  plemion germańskich wraz z opisem.

Wg uczonego niemieckiego Fressela, Germanie mieszkali pierwotnie w Azji w okolicach Samarkandy. Stąd przez stepy nadkaspijskie, wyżynę wschodnioeuropejską, Wałdajską dotarli nad Bałtyk. W dalszej wędrówce z brzegów zatoki fińskiej przedostali się po lodzie na wyspy Alandzkie a następnie przez Zatokę Botnicką – na Półwysep Skandynawski. W okolice Sigtuny, Upsali i Birki, które stały się ich nowym miejscem osiedlenia. W VI w. przed narodzeniem Chrystusa próbowali zasiedlić północną część półwyspu Weneckiego, dziś nazwanego Jutlandzkim, łącząc się z miejscową ludnością słowiańską rozpoczęli wyprawy na Europę Zachodnią. Byli cenieni za doświadczenie wojenne i organizacyjne. Korzystali z ich pomocy militarnej książęta słowiańscy i legiony Rzymu. W czasie rozpadu Cesarstwa Rzymskiego nastąpił bunt w armii. Poszczególni dowódcy wykrajali z imperium niewielkie tereny i tworzyli własne księstwa. Z kolei ich koledzy, silniejsi militarnie, zagarniali je pod swoją komendę. Ostatecznie razem ruszyli złupić Rzym. („Imperia i barbarzyńcy migracje i narodziny Europy” – Peter Heather).

Nowo utworzona religia, wzorowana na powszechnie wyznawanym Mitraizmie (odłam z religii Zaratustry) Edyktem Mediolańskim z 313 r. miała za zadanie scalić narody imperium w jeden monolit z podstawowym prawem nadającym moc cesarzowi: „Władza pochodzi od Boga”.

Cesarz popełnił podstawowy błąd, zatrudniając do pracy w Nowym Kościele, na stanowiskach kapłanów, usłużnych Judejczyków. Wkrótce to się zemściło i imperium przestało istnieć. W czasie marszu na Rzym zbuntowanych wojsk zaciężnych zwanych braćmi i przyjaciółmi (germanus) , chrześcijanie służyli im pomocą. Rzym zdobyła armia składająca się z 10 tys. buntowników. Miejscowa hierarchia kościelna zwęszyła w ty własny interes – „Władzę nad całym imperium pod zmienioną nazwą”.

Przyjaciołom i braciom oddano władzę cywilną zostawiając sobie „władzę boską”, czyli mianowanie Cesarzy Rzymskich Narodu Niemieckiego, podczas naprędce wymyślonych rytuałów koronacji i wyświęcania.  Cesarz stał się zbrojnym ramieniem Nowego Kościoła, którego armię skierowano na „nawracanie” Słowian.

Powszechnie wiadomo, że założycielami miasta Rzymu i pierwszego państwa na półwyspie byli Etruskowie. Z ostatnio odczytanych zabytków wynika, że Etruskowie posługiwali się językiem słowiańskim, to oni Słowian mieszkających pomiędzy Wisłą i Renem uważali za braci i tak ich nazwali – po łacinie „germanus”. Tak wynika z logicznego rozumowania. Nazwa ta pojawiła się w dziele Tacyta, którego jedyny egzemplarz został odnaleziony w opactwie Hersfeld w Niemczech z którego, jak złośliwi twierdzą – „Jeszcze atrament nie wysechł” i w 1456 roku przeniesiony do Włoch.. W IX wieku n.e. Cesarz Porfirogeneta zostawił wiadomość, że Germanie (bracia) mówili językiem słowiańskim.

Nowo utworzona mieszanka etniczna ze zbuntowanych najemników składających się ze Słowian, Skandynawów  i miejscowej ludności celtyckiej, dostała zaszczytne miano „Braci” po  sprzymierzeńcach słowiańskich.

Kim byli ci, którzy przynieśli język zwany współcześnie germańskim?

Ich haplogrupy szukałbym wśród kilkuprocentowych mutacji współczesnych Germanów.   Może warto poszukać genetycznego materiału porównawczego w  okolicach Samarkandy, jak sugeruje niemiecki uczony Fressler. Mogło się powtórzyć wynaturzenie, jak w przypadku Madziarów.

Oczekuje wdzięczności za konstruktywną podpowiedź od współczesnych Germanów, których braćmi, za ich wybryki w Europie, nikt nie chce nazywać. – No, może ostatnimi czasy – „nasi”.

Jeszcze jedno spostrzeżenie. W zabytkach odnalezionych w Priwlitz jest tabliczka z brązu z wyrytym aktem małżeństwa opisanym alfabetem greckim wymieszanym z runami słowiańskimi. Treść napisu: Berofiej Barbara i anglik Soosnow  Bik – Kemekeiaam (str 183 „Polskie runy przemówiły”, wydanie z 2012 roku). Znaczenia słowiańskiego słowa Bik należy szukać w słowniku etymologicznym A. Brucknera . Czasownik  kemekejam kojarzę z klemą służącą do spinania. Zatem nie związek małżeński od związania  a spinanie od klemy. Proszę zwrócić uwagę, Anglik miał imię i nazwisko słowiańskie. Zabytek pochodzi z ery przedchrześcijańskiej o czym świadczy krzyż ośmioramienny. Czy przypadkiem Anglicy nie byli kiedyś Słowianami ?

Za tym pytaniem podąża następne. Czy inne plemiona uważane dzisiaj za germańskie nie są z pochodzenia i języka plemionami słowiańskimi?

 Winicjusz Kossakowski

Źródło: http://bialczynski.wordpress.com/2012/07/31/winicjusz-kossakowski-gdzie-podziali-sie-germanie/


Nasi młodsi bracia Germanie

Jeśli ktoś nie ma czystej miłości w sercu, otwartości i radosnej Słowiańskiej duszy – proszę niech tego nie czyta.

Jak wskazują badania genetyczne genotyp skandynawskich germanów pojawił się ok. 3000lat temu. Co o nich wiemy?
Uważa się, że do początków IV w. n.e. używano stosunkowo jednolitego języka pragermańskiego, którego początki owiane są tajemnicą. Uważa się, że język ten powstał w wyniku nawarstwienia się późnych dialektów praindoeuropejskich na bliżej nieokreślony substrat języków uraloałtajskich, co wydaje się przekonywujące. Wskazuje na to fakt występowania we współczesnych językach germańskich dużej liczby słów nieindoeuropejskiego pochodzenia – zwłaszcza tych związanych z morzem i żeglugą. Tak
więc początek Germanom dała jakaś grupa Słowian w połączeniu z ludami północnymi nieindoeuropejskiego pochodzenia. Jak wiemy Słowianie pierwotnie zamieszkiwali głównie ogromne obszary lądowe, jeśli więc jakaś grupa Słowian we wczesnym okresie ok. 5 tys lat temu zawędrowałaby na tereny Skandynawii, które to tereny uległy izolacji w wyniku ochłodzenia, jakie zaczęło się w tym okresie, nie posiadałaby określeń związanych z morzem i żeglugą, przez co zmuszona byłaby przejąć tego typu określenia od
miejscowych ludów. Łącząc się z miejscową ludnością naturalnym było przenikanie się języków, w wyniku czego ukształtował się i rozwinął w izolacji nowy język czyli pragermański.
Zarówno kultura materialna jak i duchowa Słowian znacznie przewyższała kulturę prymitywnych ludów autochtonicznych, przez co przyjęli oni tę kulturę – jak działo się to wszędzie – wnosząc do niej swoje pierwiastki, co stało się początkiem kultury pragermańskiej. Dalej kultura ta rozwijając się w izolacji przyjęła formę jaką poznaliśmy kiedy Germanie około początków naszej ery zaczynają pojawiać się na kartach historii.

Niewątpliwie kultura i wierzenia Germanów mimo okresu izolacji pozostała na tyle zbliżona do pierwotnej Słowiańskiej, że kiedy nasi młodsi bracia zaczęli powracać byli przyjmowani przez Słowian jako krewniacy, co zachowało się w dawnych językach germańskich, w których słowa przyjaciel, towarzysz były synonimami określającymi północnych Słowian. Potwierdza to również przyjacielski charakter wczesnej wędrówki dawnych Germanów przez ziemie Słowian. Kultura Germanów, ich mentalność i religia mimo
pokrewieństwa i niewątpliwych podobieństw różniła się od Słowiańskiej, czego wyrazem jest np. postać Thora i Odyna.
Odyn był najwyższym z bogów nordyckich – bóg wojny i wojowników, bóstwo mądrości, poezji i magii. Thor syn Odyna, drugi z najważniejszych Bogów –  Bóg burzy i piorunów, bóg sił witalnych, bóg rolnictwa, patron ogniska domowego i małżeństwa. Ci dwaj nordyccy Bogowie byli odbiciem dwu aspektów słowiańskiego najwyższego Boga znanego pod przydomkiem Swarożyca, którego innym odbiciem u ludów Grecji był Zeus. Nic więc dziwnego, że Germanie widzieli w Swarożycu i jego różnych aspektach Thora i Odyna,
zaś Słowianie w Odynie i Thorze widzieli Swarożyca. Tym niemniej Słowiański Swarożyc był Bogiem zdecydowanie bardziej przyjaznym i bliskim ludziom niż jego Germańskie odpowiedniki. Panteon Słowiański również różnił się od panteonu Germanów, jednak był on na tyle zbliżony, że i jedni i drudzy dostrzegali to podobieństwo i w Bogach przyjaciół dostrzegali aspekty swoich Bogów. Tym niemniej każdy z tych ludów kładł nacisk na zupełnie inne aspekty i inaczej je pojmował, inny był też stosunek tych
ludów do swoich Bogów i inna mitologia.

Bogowie skandynawscy byli surowi i mroczni jak klimat w jakim żyli ich wyznawcy, inne też stawiali wymagania swoim dzieciom, niż Słowiańscy Bogowie, którzy kochali swój lud, byli mu bliscy i troszczyli się o nich obdarzając ich dobrami w pięknym, o wiele łagodniejszym i przyjaznym klimacie słowiańszczyzny.
Bogowie skandynawscy budzili lęk i stawiali wysokie wymagania ich wyznawcom, aby nie skończyć w mrocznej otchłani Helli, córki Lokiego trzeba było za życia wykazać się nie byle czym zostając artystą, wspaniałym rzemieślnikiem lub bohatersko polec w boju. Jako że nie każdy mógł być wybitnym artystą najprościej było uniknąć piekła ginąc w boju, co też i Germanie czynili i co ukształtowało ich historię i sposób patrzenia na rzeczywistość. Zapewne właśnie ten strach przed Bogami i wysokie wymagania
jakie Oni stawiali sprawił, że Germanie stosunkowo chętnie przyjmowali Chrześcijaństwo, z jednej strony religię totalitarną bliską ich naturze, której Bóg podobnie jak Odyn konał na drzewie by zmartwychwstać, z drugiej jednak strony ten Bóg nie stawiał tak surowych wymagań, był wybaczający przez co nie było potrzeby poważnie brać Jego nauk, które nijak nie przystawały go Germańskiej mentalności.

Germanie nie tylko przyjęli nową religię, ale zdominowali i przekształcili ją na swój sposób, wprowadzili do niej swój sposób patrzenia na świat tworząc kulturę zachodniej europy, która jest całkowicie Germańska. Mimo iż przyjęli obcą religię nie umknęli przed Odynem i starymi Bogami, bo to nie było możliwe, dawni Bogowie pozostali jedynymi i wyłącznymi władcami ich dusz nie mniej strasznymi i wymagającymi. Mimo nowych form i imienia nadal bali i boją się swojego Boga, boją się straszliwego
królestwa Helli i wiedzą, że jedynym sposobem uniknięcia go, jest wykazanie się kunsztem lub/i toczenie nieustannej walki o dominację na każdym polu. Strach przed Bogiem, strach przed królestwem Helli determinują ich życie, sposób myślenia i patrzenia na świat, a ponieważ zachodnia kultura to ich świat, jest jaka jest: pełna wojen, podbojów, nieustannej walki o dominację i współzawodnictwa pozbawionego zasad na każdym polu, aby wykazać sobie, że jest się kimś na tyle wybitnym i lepszym od
innych by zasłużyć na łaskę Boga Odyna unikając Helli. Pięknie i przejrzyście mentalność tego ludu przeanalizował i zaprezentował Erich Fromm.

My Słowianie niewłaściwie rozumiemy i niewłaściwie oceniamy naszych młodszych Braci Germanów. Często zarzucamy im fałsz, hipokryzję, zakłamanie i wiele innych negatywnych cech – nie rozumiemy, że z ich perspektywy wygląda to zupełnie inaczej i jest jak najbardziej takie jakim to przedstawiają. Nie rozumieliśmy w przeszłości jak można w imię Boga miłosiernego nieść śmierć i pożogę najeżdżając spokojne nikomu nie wadzące ludy i dopatrywaliśmy się w tym fałszu, zakłamania i hipokryzji.
Tymczasem dla nich było zupełnie naturalne, że mordując nawracanych oddają im przysługę – pozwalają im polec w walce i trafić do Walhalli – więc postępują właściwie. Łupy i bogactwa zdobyte na nawracanych były zaś naturalną nagrodą jaką dawał im Odyn na znak, że jest z nich zadowolony – to widoma oznaka błogosławieństwa – podobnie jak majątek i powodzenie potwierdzają, że jest się wybranym przez Boga i będzie się zbawionym. Ostateczną oznaką słuszności i dowodem na to, że
Bóg jest po ich stronie jest dla nich zwycięstwo. Hitler przegrał więc nie miał racji, Bóg odrzucił jego koncepcję, jednak gdyby odniósł zwycięstwo dla Germanów byłby bohaterem i to właśnie zwycięstwo było by dowodem na to, że miał słuszność, a nie zwykli oni dyskutować z wyrokami Boskimi.

My Słowianie wszystko widzimy i postrzegamy inaczej niż nasi młodsi bracia Germanie, nasza relacja z naszymi Bogami oparta jest na miłości, nie na strachu. Nasi Bogowie wymagają od nas radości, braterstwa, zrozumienia i szacunku dla innych, nawet zupełnie odmiennych, dlatego nie postrzegaliśmy i nie postrzegamy ich jako zagrożenia. Czcimy Bogów ciesząc się z darów jakie nam zsyłają, radością i harmonią wypełniamy ich wolę i oddajemy im cześć, obrazą Bogów jest nie odnajdywanie radości w życiu,
fałsz czy brak szczerości. Kultywując cierpienie i inne mroczne rzeczy odwracamy się od Bogów, Oni jednak nigdy się od nas nie odwracają. Patrzymy na świat radośnie i z ufnością wierząc w dobro, a o tym co dobre a co złe nie decyduje zwycięstwo lub porażka. Nasi Bogowie również mają przerażające aspekty, jednak manifestują się one tylko wobec wrogów niszczących harmonię i zagrażających dobru, co najlepiej pokazują zapiski dawnych kronikarzy opisujących Słowian mówiące, że nie ma cnotliwszych
ludów, jednak zaatakowani stają się straszliwym żywiołem budzącym najwyższą grozę. Nasza Słowiańska natura jest otwarta, szczera, dobroduszna i wyrozumiała jak nasi Bogowie, a zarazem wrażliwa na niesprawiedliwość czy cierpienie obrażające Bogów. Dlatego patrząc na cokolwiek widzimy to zupełnie inaczej niż nasi młodsi bracia Germanie i nie winimy innych za nasze porażki, jak oni mają to w zwyczaju. Potrafimy podziwiać ich za to co godne podziwu i potępiać w nich to co warte potępienia, ale nie
potrafimy patrzyć na świat ich oczami, tak jak oni nie potrafią patrzeć na świat naszymi oczami. Nasi młodsi bracia zmieniają się, od kilkuset lat zaczynają mówić o równości, braterstwu, tolerancji i innych takich rzeczach, jednak jak mają to w zwyczaju wpadają w skrajności typowe dla młodych i typową gorliwość neofity – swoim zwyczajem próbują to wprowadzać mieczem, nie do końca rozumiejąc te nowe dla nich pojęcia. Być może nastał czas abyśmy jako starsi bracia spróbowali podzielić się
z nimi tą wiedzą, której poszukują. Podzielić się dla ogólnego dobra wszystkich, aby świat uczynić lepszym i radośniejszym miejscem. Oni jeszcze nie pojmują, że bombardowania, zbrojne napaści i okupacja, restrykcyjne prawo to nie są właściwe metody niesienia ludziom wolności, równości, braterstwa czy tolerancji. Czy możemy nauczyć ich przestać się bać wszystkiego co odmienne, uwolnić ich od życia w strachu i nauczyć radości życia bez nieustannej walki i współzawodnictwa? Może tak, a może nie,
ale myślę, że warto spróbować tym bardziej, że oni tego poszukują i jesteśmy im to winni jako starsi bracia.


Autor:
Dobrogost

4000 lat naszej nieprzerwanej żywej tradycji

W niniejszym tekście nie będę się odwoływał do hipotez formułowanych przez naszego najwybitniejszego archeologa genialnego prof. Witolda Hensela, ani do najnowszych badań antropologicznych Prof. Janusza Piontka, ustaleń dr Roberta Dąbrowskiego, teorii kurhanowej, ustaleń prof. Mario Alinei Czy też pracy Tadeusza Millera chcę tylko zasygnalizować pewną rzecz dobrze znaną każdemu, kto interesuje się choć trochę archeologią naszych ziem. Dla zilustrowania tego o czym chcę napisać kilka słów przytoczę za prof. Tadeuszem Sulimirskim pewien przykład:

„(…) przy tej sposobności należy za Konradem Jeżdżewskim podkreślić niezwykłą trwałość szeregu ludowych tradycji podawanych ustnie z pokolenia na pokolenie, których część sięga bez porównania dalej w zamierzchłą przeszłość aniżeli wspomniane wyżej tradycje sarmackie. Są to przy tym tradycje oparte o realne fakty lub wydarzenia, jak wykazały wyniki badań archeologicznych. Doskonałym tego przykładem jest jeden z kurhanów z wczesnej epoki brązu, z czasów ok. 4000 lat temu, badany w Balicach koło Mościsk. Kurhan ten był jednym z mniejszych w grupie trzynastu, lecz według miejscowej tradycji pochowano w nim jakiegoś potężnego i bogatego władcę. Badania kurhanu wykazały, że grób w nim odkryty został najbogaciej wyposażony ze wszystkich w całej grupie i niewątpliwie był grobem jakiegoś miejscowego władcy.”

Tego typu przykładów jest sporo przy czym warto podkreślić, że te ludowe przekazy często leżą w całkowitej sprzeczności z aktualną wiedzą historyczno archeologiczną a jednak późniejsze wykopaliska potwierdzają w całej rozciągłości precyzję tych przekazów jak miało to miejsce np. w przypadku datowania kopca Kraka.
Oznacza to oczywiście ciągłość i precyzję ludowych przekazów, ale wynika z tego o wiele więcej na co nikt nie zdaje się zwracać uwagi.

Zgodnie z ogólnie przyjętymi hipotezami naukowymi nasze zimie w przeszłości miały być zamieszkiwane przez różne ludy różnego pochodzenia z których to jedne ludy podbijać miały i przeganiać lub wyżynać ludy wcześniejsze, miały też być okresy powszechnego wyludnienia a gdzieś w okresie początków naszej ery miały się tu zjawić ludy prasłowiańskie, które to wszystko od nowa zasiedliły przynosząc nową kulturę, język i nowe tradycje. Gdyby cokolwiek z tego było prawdą nie było by mowy o niezwykłej trwałości ludowych tradycji podawanych ustnie z pokolenia na pokolenie dotyczących wydarzeń sprzed 4000 lat. Jakakolwiek migracja ludu z określonego obszaru, wyludnienie i przybycie innego ludu na te tereny położyło by ostatecznie i nieodwołalnie kres takiemu precyzyjnemu ustnemu przekazowi. Ponieważ jednak te przekazy zachowały ciągłość i precyzję przez co najmniej 4000 lat nie może być żadnych wątpliwości, że hipotezy o okresowym wyludnianiu czy wypieraniu jednych ludów przez drugie musi być całkowicie chybiona.
Hipotezy o najazdach, wyżynaniu czy wypieraniu jednych ludów przez inne jak i okresach wyludnienia stworzono przede wszystkim w oparciu o mętne koncepcje antycznych historyków i interpretowaniu w tej manierze znalezisk archeologicznych czyli przede wszystkim zmienności kultur archeologicznych. Jednak zmienność kultur archeologicznych na przestrzeni tysiącleci wcale nie oznacza najazdów, podbojów czy w ogóle fizycznego przybywania nowych ludów na dane tereny a jedynie pojawianie się określonych trendów w kulturze materialnej na co zwraca uwagę większość wybitnych archeologów.
Alieksiej Smirnow jeden z najwybitniejszych znawców starożytnych ludów stepowych Eurazji opierając się na wynikach badań archeologicznych wyraźnie kwestionuje koncepcje podbojów czy wypierania jednych ludów przez drugie ponieważ badania archeologiczne wskazują wyraźnie na ewolucyjny charakter przemian kultur archeologicznych i ich stopniowego przenikania się o czym świadczy występowanie współistniejących kultur archeologicznych na tym samym obszarze i w tym samym czasie z czasem przechodzących jedne w drugie i niemożność wyraźnego oddzielenia zaniku jednych a nagłym pojawieniem się innych jak miało by to miejsce w przypadku najazdów czy podbojów.
Taką samą sytuację mamy na ziemiach Polski gdzie w drodze stopniowej ewolucji pod wpływem różnorakich czynników jedne kultury archeologiczne przechodzą w inne i często jest to proces bardzo długotrwały o trudnych do uchwycenia granicach czy ramach czasowych. Warto przy tej okazji zaznaczyć, że na podstawie wykopalisk nie sposób ustalić dokładnego obrazu procesów historycznych ze względu na ubogi materiał co przy braku źródeł historycznych dotyczących pradziejów czyni wszystkie koncepcje hipotetycznymi opartymi na jak się często okazuje chybionych hipotezach – o czym świadczy wiele znalezisk zupełnie nie pasujących do utrwalonych hipotez i założeń. Przykładem mogą być wykopaliska dotyczące okresu kultury ceramiki wstęgowej rytej w którym to okresie ludność miała być bardzo rozproszona osady zaś miały liczyć do max 150 osób przeważnie zaś 15-30 mieszkańców przemieszczających się z miejsca na miejsce podczas gdy w Wyciążu z tego okresu odkryto osadę złożoną z kilkuset ziemianek kultury ceramiki promienistej.

Odchodząc od archeologii, która niewiele może wyjaśnić trwałość ludowych tradycji podawanych ustnie z pokolenia na pokolenie przez tysiąclecia niezbicie dowodzi, że nasza tradycja trwa nieprzerwanie co najmniej od 4000 lat, potwierdza to również ciągłość kultu niektórych świętych źródeł trwający nieprzerwanie od czasów neolitycznych do czasów historycznych. Innym przykładem może być ciągłość przedchrześcijańskiego kultu na górze Ślężą sięgającego co najmniej epoki brązu.
Co najmniej 4000 lat naszej nieprzerwanej tradycji powinno nas skłonić do refleksji szczególnie, że jesteśmy już ostatnim pokoleniem mającym z nią związek.

Rok 1990 możemy uznać za datę początku kresu naszej długotrwałej tradycji, kultury i języka. Nie do uniknięcia jest fakt, że za kilkanaście najdalej kilkadziesiąt lat przestaniemy istnieć jako naród a nasz język ulegnie zapomnieniu a my podzielimy los Słowian połabskich. Oczywiście w 1990 roku nie zostaliśmy najechani przez obcy lud, który wyniszczył nas biologicznie jak być może powiedzą za kilkaset lat archeolodzy jednak otwarliśmy się na amerykańską pop kulturę, która całkowicie nas zdominowała. Młodsze pokolenia mimo iż jeszcze chwilowo mówią językiem Polskim są już całkowicie zamerykanizowane i jest to proces nieodwracalny. Każde dziecko uczy się języka angielskiego zaś brak znajomości tego języka uczyniono synonimem ciemniactwa i zacofania, powodem do wstydu. Już teraz młode pokolenie (szczególnie emigrantów) mówi jasno, że język polski jest niepotrzebny i powinien zostać zastąpiony angielskim i mimo miłości do Polskości trzeba uczciwie przyznać, że tych tendencji bez jakiś rewolucyjnych zmian nie sposób powstrzymać. Należy się więc pogodzić z oczywistym faktem, że najdalej za kilkadziesiąt lat nie tylko zniknie nasz języka, ale znikniemy jako naród.
Ktoś mógłby powiedzieć, że skoro 150 lat germanizacji na nic się zdało to dlaczego miało by się to stać teraz. Otóż kiedy próbowano nas germanizować nie było mas mediów oraz my nie chcieliśmy się dać zgermanizować. Teraz sytuacja jest inna my chcemy być europejczykami, chłoniemy amerykańską kulturę masową i nie wyobrażamy sobie abyśmy mogli nie uczyć się angielskiego. Ośmieszana Polskość kojarzy nam się z paranojami PIS albo tzw. „faszystami” czy innymi „moherami” lub chorymi z nienawiści „Polakami katolikami” (zresztą to celowa i nadzwyczaj skuteczna polityka), uczy się ludzi myśleć, że polskie znaczy zacofane, dziadańskie – ogólnie obciach – do tego dochodzą „reformy szkolnictwa”, zaśmiecanie języka i wiele innych działań. Te działania już przyniosły efekty, które są nieodwracalne. Gdyby przyszło mi pożyć jeszcze kilkadziesiąt lat to w języku swoich przodków będę mógł sobie pogadać w tajemnicy z innymi staruszkami, którzy nie znając dobrze angielskiego nie będą mogli nawet wnukom przekazać starych opowieści – inna sprawa, że wnuki grając w komputerowe gry i oglądając kreskówki będą miały w … majaczenia sklerotycznych dziadków.
Chociaż jeśli się tak głębiej zastanowić to docelowo językiem wnuków będzie język niemiecki przez wzgląd na sąsiedztwo i uwarunkowania ekonomiczne czyli w ostatecznym rozrachunku będzie to doskonała powtórka losu Polabian.


Autor:
Dobrogost

Przyznam, że długo się wahałam, czy wrzucić poniższy wiersz, napisany przez pochodzącego z Tylży (wówczas Tilsit) Johannesa Bobrowskiego (1917-1965). Wahałam się bo… nie ominęło go wcielenie do Wehrmachtu, nie ominęła walka przeciwko Polsce…
Poniższy wiersz jest jednak bardzo ciekawym zjawiskiem. Oto Niemiec, chrześcijanin, opisuje chrystianizację (czyt. mordownię, holocaust) pogańskich Prusów, przeprowadzoną w 13-tym wieku przez sprowadzonych w tym celu Krzyżaków. Jest to pewnego rodzaju wyznanie winy.
Bobrowski opisuje piękno pogańskiej krainy, zestawiając ten obraz z krwawym obrazem nowej wiary i jej uzbrojonych, bezwzględnych wyznawców. Krzyż nazywa “szubienicą”.
I jeszcze coś – lasy, wzgórza, źródła tej krainy poetycko obdarza pamięcią, tęsknotą, żalem; one wciąż mówią, szepczą, śpiewają swe prastare opowieści… Ich schrystianizować się się nie dało…

Pruzzische Elegie

Dir
Ein Lied zu singen,
Hell von zorniger Liebe -
Dunkel aber, von Klage
Bitter, wie Wiesenkräuter
Nass, wie am Küstenhang die
Kahlen Kiefern, ächzend
Unter dem falben Frühwind,
Brennend vor Abend -
Deinen nie besungnen
Untergang, der uns ins Blut schlug
Einst, als die Tage alle
Vollhingen noch von erhellten
Kinderspielen, traumweiten -
Volk
Der schwarzen Wälder,
Schwer andringender Flüsse,
Kahler Haffe, des Meers!
Volk
Der nächtigen Jagd,
Der Herden und Sommergefilde!
Volk
Perkuns und Pikolls,
Des ährenumkränzten Patrimpe!
All deiner Götter!
Volk,
Wie keines, der Freude!
Wie keines, keines! Des Todes -
Volk,
Vor des fremden Gottes
Mutter im röchelnden Springtanz
Stürzend -
Wie vor ihrer erzenen
Heermacht sie schreitet, aufsteigend
Über dem Wald! wie des Sohnes
Galgen ihr nachfolgt! –
Namen reden von dir,
Zertretenes Volk, Berghänge,
Flüsse, glanzlos, doch oft,
Steine und Wege -
Lieder abends und Sagen,
Das Rascheln der Eidechsen nennt dich
Und, wie Wasser im Moor,
Heut mein Gesang, -

Autor: Malwa

Wstrząsający wiersz…
Widocznie przeżycia wojenne i niewola obudziły w Bobrowskim Ducha praprzodków.

Ten wiersz jest wołaniem jego duszy za przeszłością i jej Duchem.
Wydaje mi się tylko, że on nie “obdarza” lasów, wzgórz i źródeł pamięcią. On WIE – że one ją mają…I nauczył się słuchać ich mowy i opowiadań…

Próbowałem wiersz przetłumaczyć na polski. Ale jest to niezwykle trudne, Nie znajduję np. poetyckiego odpowiednika wersu: Untergang, der uns ins Blut schlug.
Po polsku byłoby to całkiem inaczej…

Ten wiersz Bobrowskiego jest jednoznacznie wyrazem jego bólu nad pogańskim ludem Prusów, jego kulturą i jego nieszczęsnym losem zgotowanym przez niszczycielskich krzyżaków. Jest też tęsknotą do wartości pogańskich – czci ożywionej duchem Przyrody i radości życia.

Przypominam w tym miejscu, że aż 30 % Niemców ma słowiańskie pochodzenie (wg badań szwajcarskiej firmy Igenea).

Autor: opolczyk
http://opolczykpl.wordpress.com/2012/05/21/powrot-do-poganskich-korzeni/

Elegia o ludu Prusów :
http://opolczykpl.wordpress.com/2012/08/01/elegia-o-ludu-prusow/

His name made me vaguely recall poems about pagan Prussia that impressed me years ago. I’ve just been refreshing my memory from my Penguin „Twentieth Century German Verse”:

„Volk
der schwarzen W?lder,
schwer andringender Fl?sse,
kahler Haffe, des Meers!
Volk
der n?chtigen Jagd,
der Herden und Sommergefilde!
Volk
Perkuns and Pikolls,
des ?hrenumkr?nzten Patrimpe!”

Johannes Bobrowski Pruzzische Elegie

Note that use of „Pruzzische”, not „Preussische”, which I suppose would suggest modern Germanic rather than Slavic Prussia.

In Balto-Slavic mythology, Perkuno was the supreme thunder-god, Pikollo was the god of death and Potrimpo was the corn-spirit. When Christianity was forced on the Prussians in 988, the oak idol of Perkuno was thrown into the Dnieper.

Harry

Bobrowski, Johannes – Pruzzische Elegie – Lutz Görner, der Rezitator: Gedicht des Tages :

Johannes Bobrowski was born in 1917 in Tilsit, Germany. His studies in art history in Berlin were interrupted by the war, and he fought on the Eastern front, where he began to write poetry. He was captured by the Russians and was a prisoner of war (working in a coal mine) until 1949, when he returned to Germany, living in East Berlin and working as an editor for a publishing house until his death in 1965. His works became known in West Germany only in 1960, through an anthology of East German poems published there. He published two novels, three collections of short prose, and two volumes of poetry in his lifetime (another, Wetterzeichen ? Weathersigns ? appeared posthumously, in 1966). Bobrowski?s most famous work is the novel Levin?s Mill, which has been translated into English.

?Sarmatische Zeit? (The Land of Sarmatia), poems, 1961
?Schattenland Str?me? (Shadowland), poems, 1962
?Levins M?hle, 34 S?tze ?ber meinen Gro?vater? (Levin?s Mill,34 Stories About My Grandfather ) novel, 1964
? Boehlendorff und M?usefest” Short stories, 1965
?Litauische Claviere ? (Lithuanian Pianos), novel, 1966
?Wetterzeichen? (Weathersigns), poems, 1967
?Der Mahner? (The Admonisher), short stories, 1967 translated with ?Boehlendorff und Mausefest” as ?I Taste Bitterness? in 1970
?Im Windgestr?uch? (In the windy wilderness), poems, 1970

About these ads
  1. Styczeń 24, 2014 o 4:24 pm

    Haplogrupa I, została tu opisana po łebkach, jako że ja jestem I1-M253 i moi przodkowie od co-najmniej 400 lat zamieszkiwali w Galicji, wcześniejsi (to są przypuszczenia) mogli zamieszkiwać w Marmaroszu (nad Cisą) … więc kim jestem jeśli jestem I1-M253 … lub kim byli wikingowie? ..wspomniałem o nich ponieważ zważywszy na moją urodę, mego taty i dziadka, (pofalowane włosy i broda między Rudymi a Blondem)

    „Najstarszym dobrze udokumentowanym obozowiskiem Homo erectus w najbliższym sąsiedztwie ziem polskich jest natomiast stanowisko archeologiczne Korolewo na Ukrainie Zakarpackiej, którego wiek datowany jest na ponad 800 tys. lat.” Za: http://pl.wikipedia.org/wiki/Homo_erectus#Homo_erectus_w_Europie

    Słowianin

    • Styczeń 26, 2014 o 11:50 am

      Dziwi mnie przywiązywanie aż takiej uwagi do genetyki. Przyznam, że akurat genetyka, często zresztą ideologizowana i naciągana nie jest dziedziną, którą się pasjonuję i którą znam. Do samych genów nie przywiązuję aż tak wielkiej wagi. Dla mnie istotniejsza jest świadomość i umysł. Czytałem o pawiu, który wykluł się w prywatnym małym ZOO w terrarium dla żółwi i tam dorastał mając za towarzyszy tylko żółwie. Gdy osiągnął dojrzałość płciową (był to samiec) zalecał się – ale do samic żółwi. Samice pawi, które w tym czasie spotykał na wybiegu kompletnie go nie interesowały. Wychowany wśród żółwi uważał się za jednego z nich.
      Wyobraźmy sobie taką historią – polska rodzina wyjechała do Francji czy Niemiec. Tam kobieta zaszła w ciążę, ale przy porodzie w szpitalu niechcący niemowlę zostało podmienione z niemowlakiem francuskim czy niemieckim. Po jakimś czasie rodzina powraca do Polski i francuskie czy niemieckie genetycznie dziecko wychowywane jest po polsku. I czuje się Polakiem. Może się zdarzyć tak, że przeżyje długie życie i umrze myśląc, że jest genetycznym Polakiem. A może się przydarzyć i tak, że przy okazji jakichkolwiek badaniach lekarskich, w sprawie np. przeszczepu organu wyjdzie na jaw, że został przy porodzie podmieniony. Czy jego świadomość i poczucie polskiej tożsamości nagle się zmienią – poza szokiem wywołanym świadomością tego, że jego domniemani rodzice są jemu genetycznie obcymi ludźmi?

      Ewolucja w praktyce – ptaki wyewoluowały z dinozaurów:
      „Scientists unearth ‚ostrich’ dinosaurs”

      Słowianin

      • Marzec 14, 2014 o 7:12 pm

        nie nie zmienią się ..ale jest XXI w. nauka idzie do przodu, co jest złego w tym że szukam odpowiedzi ? nie rozumiem Pańskiego zdystansowanego podejścia do wiedzy!!

        • Marzec 18, 2014 o 8:12 pm

          Wiedza jest skarbem i ja sam nadal uczę się, szukam wiedzy, czytam. Ale wielokrotnie widziałem jak naukę i wiedzę manipuluje się i wykorzystuje ideologicznie do celów niezwiązanych z wiedzą i nauką. To przed tym ostrzegałem.
          Polecam książkę Harry’ego Collinsa i Trevora Pincha pt.: „Golem, czyli co trzeba wiedzieć o nauce”.

  2. Przemko
    Marzec 26, 2014 o 10:50 am

    Historia pochodzenia Słowian.
    Kiedy my Słowianie pojawiliśmy się na obecnych ziemiach Polski ?
    Na to pytanie odpowiada genetyk, profesor Tomasz Grzybowski z Collegium Medicum Uniwersytetu im. Mikołaja Kopernika, w wywiadzie udzielonym Polskiemu Radiu Jedynka na podstawie wnikliwych badań genetycznych.

    „Zgadzam się, że genetyka w znacznym stopniu może przyczynić się do lepszego poznania naszej i nie tylko naszej przeszłości. Chciałbym jednak zaznaczyć, że już w dawnych czasach przynależność do konkretnego ludu niekoniecznie musiała wynikać z pochodzenia. Już w czasach plemiennych istniały praktyki prawne umożliwiające obcym wstępowanie w szeregi danego ludu, o czym obszernie pisał Karol Modzelewski w ‚Barbarzyńskiej Europie’.”

    „Fakt, że używasz przedmiotów niemieckich nie świadczy, że jesteś Niemcem, oznacza jedynie, że żyjesz w kręgu oddziaływania kultury niemieckiej. Zaś odkrycia archeologiczne nie oznaczają, że musieli tu żyć Celtowie. Równie dobrze mogli to być turyści powracający z terenów celtyckich, którzy stwierdzili, że zaczną budować celtyckie osady i używać celtyckich przedmiotów.
    Nie jestem zwolennikiem ścisłego wiązania kultur archeologicznych z etnosami. Jednak nie wiążę też ściśle genetyki z przynależnością do danego etnosu, ponieważ również w dawnych czasach możliwe było zmienienie przynależności do danego ludu, jak i języka (niekoniecznie w przeciągu jednego pokolenia, ale np. paru). Poza tym nie słyszałem, aby w Europie istniały ludy, które wiąże się z WYŁĄCZNIE JEDNYM haplotypem.”

    „Nie należy się opierać głównie na badaniach językoznawców i genetyków, krytykując osiągnięcia archeologów. Badania genetyczne ‚wymieszanej’ ludności europejskiej mogą być coraz trudniejsze. Wyodrębniony gen R1a1a może być ściśle związany z ludnością stepową, umożliwiając im lepsze dopasowanie środowiskowe. Przykład kiedy ewolucja kulturowa wyprzedziła ewolucję genetyczną jest związana z genem tolerancji na laktozę. Gen ten pojawił się mniej więcej na terenach północnej Polski (lepiej północnej Europy Środkowej), południowej Skandynawii: http://www.pinterest.com/pin/449093394062651799/. Jak wykazały badania genetyczne w jednej z pierwszych populacji, które z przyczyn środowiskowych rozpoczęły produkcję i nadmierne spożywanie nabiału nie wystąpił gen zobowiązany do lepszego przyswajania laktozy, dopiero w pokoleniu którymś z rzędu pojawił się gen umożliwiający jej lepsze wchłanianie. Anegdotka ta ma na celu przedstawić, że geny tworzone są samoczynnie przez nasze organizmy dopasowując się do warunków środowiskowych np. zmianom diety. R1a1a występuje dość powszechnie na wschodzie Polski gdzie w wiekach średniowiecznych dość mocną penetrację prowadzili np. Tatarzy – lud stepowy.”

    „Y-DNA to tylko i aż znacznik zwycięzców. Popatrzcie na mt-DNA, zrozumiecie dlaczego ocaliliśmy mowę słowiańską i jak blisko nam Polakom do Ukraińców, Białorusinów, ale i Czechów, Słowaków, Austriaków, Rumunów czy Bułgarów. To przy okazji pokaże też wspólnotę wyglądu pontid i north pontid.”

    „Jak już pisałem R1a jest tylko i aż znacznikiem z kim sypiały nasze prababki (dobrowolnie lub nie). Wygląd nie dziedziczy się tylko ‚odojcowsko’. Nasze prababki, które zachowały europejskie mt-DNA (H) też mają wpływ na nasz wygląd (pełne owalne głowy, duże oczy jasne lub brązowe, kolor lub depigmentację skóry – z grubsza opis pontid i north pontid).
    Co do samych badań nad genetyką mt oraz y -dna to poczekajmy. Te ponad dwa tysiące próbek (Polska) to kropla w morzu. Na dodatek subklad M-458 a Z93 to trochę inne światy, a już na pewno w zrównaniu I2a1b. Co nie znaczy, że któremukolwiek odmawiam prawa do życia tutaj, ale nie pogodzę się z próbą dominacji jednych nad drugimi.
    http://eng.molgen.org/viewtopic.php?f=183&t=1274

    „Nie czuję się żadnym ‚allo allo’. Może ktoś mi podlinkować do zbadanych kości (sprzed paru tysięcy lat) na ziemiach Polski, które należą do R1a? Powtarzam, nie mam nic do obecnie zastanego stanu. Tyle, że 2 mln Polaków w Wielkiej Brytanii też zmienia tam genetykę, a już ich dzieci zmienią na pewno. Te dzieci w przeciwieństwie do rodziców barierę językową już na pewno przełamią. Te dzieci emigrantów zarobkowych wżeniając się w Angielki dadzą na przykład wkład genowy R1a m-458. Sam subklad stary, ale nie koniecznie od dawien dawna obecny na Wyspach (a na pewno w takiej skali).”

    „Współcześnie nie ma już Starorusinów, czyli Rusinów z czasów Rusi Kijowskiej [poza Rusią Zakarpacką – przyp.]. Zresztą Ruś Kijowska nie była państwem narodowym tylko federacją plemion słowiańskich, ugrofińskich i Waregów.
    Ani Rosjanie, ani tzw. Ukraińcy nie są wprost Rusinami… tak zwani Ukraińcy żyjący współcześnie to mieszańcy dawnych Rusinów i ogromnej masy polskich chłopów osiedlanych na tamtych terenach od średniowiecza i to wcześniej niż od XIV wieku… dodatkowo spory udział w ukraińskiej mieszance mają Wołosi, a także Węgrzy i Tataro-mongołowie… poza tym jeszcze i inne mniejsze grupy etniczne. Wbrew pozorom etniczni Rosjanie są mniej wymieszani niż Ukraińcy.
    Litwini, Prusowie, Łotysze to są lub byli (Prusowie) Bałtowie – a oni powstali poprzez wymieszanie Prasłowian z Ugrofinami.”

    „Zakładanie, że rozkład haplogrup był zawsze taki sam, to totalna dziecinada i brak wiedzy oraz wyobraźni historycznej. W Ameryce Północnej 1000 lat temu też był taki sam rozkład haplogrup jak teraz?
    Zakładanie wbrew dziesiątkom przykładów, że haplogrupy są niezmiennie powiązane z językiem, jest totalnym nonsensem.”

    http://archeowiesci.pl/2013/01/28/genetycy-o-pochodzeniu-slowian/

    http://archeowiesci.pl/2013/10/12/migracje-tworzyly-europe/

    Słowianin

  3. Październik 16, 2014 o 2:02 pm

    Trochę więcej o pochodzeniu Niemców oraz naszych aryjskich przodków (Słowianie płd.) można dowiedzieć się z artykułu pt. „Ołtarz Zeusa”: http://nspap.livejournal.com/91353.html

    „Kolejny piewca ‚Aryjskości’. Zapomniał już do czego kult aryjskości doprowadził mieszańca Hitlera.”
    PS „Słowianie” pisze się z dużej litery – musiałem poprawić w powyższym komentarzu.

    Admin

  1. Sierpień 2, 2012 o 8:59 pm
  2. Wrzesień 17, 2012 o 2:51 pm
  3. Wrzesień 28, 2013 o 2:42 am

Dodaj komentarz

Please log in using one of these methods to post your comment:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Obserwuj

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.

Dołącz do 37 obserwujących.

%d bloggers like this: